Wydzwaniał do Kasi Tusk, bo chciał wiedzieć czy córka premiera zna rosyjskiego szpiega?
Tvn24.pl ustalił jednak, że "uporczywe nękanie" Katarzyny Tusk trwało dwa dni. Stalker przedstawił się córce premiera jako Łukasz P. i wypytywał ją, czy zna rosyjskiego generała, który w czasach komunistycznych stacjonował w Berlinie Wschodnim i miał tam nadzorować operacje specjalne. Katarzyna Tusk miała być przerażona - jak twierdzą jej znajomi - ponieważ nie wiedziała skąd mężczyzna ma jej prywatny numer.
Z informacji podanych przez media wynika, że wydzwaniający do córki premiera Łukasz P. jest 50-letnim synem znanego kompozytora. Mężczyzna miał ukończyć cztery kierunki studiów: medycynę, psychologię, polonistykę i zarządzanie. Podczas przesłuchania Łukasz P. zeznał, że w czasie swojej pracy w banku poznał byłego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych, który opowiedział mu o rosyjskim generale Amonie. To właśnie tego generała miała znać Katarzyna Tusk. Mężczyzna utrzymuje, że nie prześladował córki premiera - chciał się tylko dowiedzieć co wie o wspomnianym generale.Łukasz P. najprawdopodobniej nie odpowie jednak za stalking. - Sprawca stalkingu musi uporczywie nękać swoją ofiarę. Oznacza to, ze stalkerem jest ten, kto działa w bezpośrednim zamiarze nękania w stosunku do konkretnej osoby przez dłuższy czas – podkreśla w rozmowie z tvn24.pl Tomasz Landowski, wiceszef sopockiej prokuratury. Precyzuje, że - aby mówić o stalkingu - sprawca musi nękać swoją ofiarę co najmniej kilka tygodni.