Niemka "popełniła błąd" - i 14 Polaków zginęło. Rusza proces

Dodano:
38-letnia kobieta odpowie za nieumyśle spowodowanie śmierci 14 osób (fot. sxc.hu) Źródło: FreeImages.com
Przed sądem w Poczdamie rozpocznie się proces kobiety, oskarżonej o spowodowanie wypadku polskiego autobusu pod Berlinem we wrześniu 2010 roku. W wypadku zginęło 14 osób, a 28 zostało rannych. Oskarżona zamierza złożyć zeznania.

Na razie zaplanowano pięć dni procesu, a wyrok może zapaść 1 czerwca. W  rozprawach weźmie udział trzech oskarżycieli posiłkowych, w tym kierowca autokaru Grzegorz Jarosz oraz dwoje młodych ludzi, którzy w wypadku stracili rodziców. - Na razie trudno powiedzieć, ilu świadków złoży zeznania. W dużej mierze zależeć to będzie od przebiegu procesu oraz tego, jak zachowa się oskarżona, czy zabierze głos i co powie - wyjaśnił Schulz. Dodał, że w trakcie procesu przedstawiona zostanie ekspertyza biegłych na temat przebiegu wypadku. - Jeśli wszystkie strony uznają, że  ekspertyza jest przekonująca, to postępowanie może toczyć się względnie szybko. Jeżeli zaś któraś ze stron, np. obrona, będzie innego zdania i  zażąda kolejnych dowodów i wyjaśnień wszystko może potrwać dłużej - tłumaczył.

Adwokat oskarżonej Carsten R. Hoenig powiedział, że zamierza ona złożyć zeznania. - Podczas procesu chcemy wyjaśnić, co się dokładnie wydarzyło, ale także jak najszybciej mieć postępowanie za sobą -  poinformował. Według niego oskarżona jest w złym stanie psychicznym. - Jest ona psychicznie chora - stwierdził adwokat.

Formalny zarzut wobec 38-letniej kobiety to nieumyślne spowodowanie śmierci 14 osób. Według biegłych 26 września 2010 roku oskarżona prowadząc samochód osobowy za szybko jechała na końcowym odcinku wjazdu na autostradę A10. Nie wzięła pod uwagę deszczu i złych warunków panujących na jezdni. W konsekwencji pojazd tyłem zarzuciło na bok, samochód wpadł w poślizg i zjechał na prawy pas ruchu. Gdy kierowca polskiego autobusu próbował uniknąć kolizji z  samochodem, autokar uderzył w filar wiaduktu. Autokarem jechało 49 pasażerów - pracowników Nadleśnictwa Złocieniec i ich rodzin, którzy wracali z wycieczki do Hiszpanii.

Adwokat oskarżonej zapewnił, że nie ma zamiaru podważać ekspertyzy biegłych, która została sporządzona z udziałem zarówno sędziego, oskarżycieli jak i obrony. - Naszym zamiarem jest, by wszystko przebiegło w sposób przejrzysty i bez konfliktów, co jest zrozumiałe w obliczu tak strasznych skutków wypadku - podkreślił Hoenig. Niemiecki kodeks karny przewiduje za nieumyślne spowodowanie śmierci karę do 5 lat pozbawienia wolności. Hoenig uważa jednak, że jeżeli w  ogóle dojdzie do skazania oskarżonej kara nie powinna być aż tak surowa. - Nie mamy tu do czynienia ze złamaniem przepisów, jak prowadzenie po  spożyciu alkoholu czy narkotyków albo przekroczenie dozwolonej prędkości. Moja klientka kierując pojazdem popełniła błąd, który mógłby przydarzyć się każdemu lecz tym razem miał on niestety katastrofalne skutki - podkreślił Hoenig.

PAP, arb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...