Brytyjski rząd chce wiedzieć, z kim mailujesz

Dodano:
Rząd brytyjski chce, by agencje bezpieczeństwa uzyskały dostęp do danych, w tym e-maili, lecz nie do ich treści, oraz zapisu odwiedzanych stron w czasie rzeczywistym (fot. sxc.hu) Źródło: FreeImages.com
Rząd Davida Camerona chce uchwalić kontrowersyjne ustawy zakładające zwiększenie dopuszczalnego zakresu inwigilacji internetu i komunikacji elektronicznej oraz wykluczenie jawności w postępowaniu przed sądami, jeśli w grę wchodzą względy bezpieczeństwa.

Założenia programu ustawodawczego na najbliższą sesję parlamentu w  imieniu rządu przedstawiła w parlamencie królowa Elżbieta II w  mowie tronowej. Zgodnie z projektem jednej z 19 ustaw (Communications Data Bill), agencje bezpieczeństwa uzyskałyby dostęp do danych, w tym e-maili (zarówno wysyłanych, jak i otrzymywanych), lecz nie do ich treści, oraz  zapisu odwiedzanych stron w czasie rzeczywistym.

Rząd brytyjski chce śledzić swoich obywateli w Internecie

Inny budzący zastrzeżenia projekt ustawy (Justice and Security Bill) wprowadza wykluczenie jawności postępowania sądowego w sytuacji, gdy sąd zapoznaje się z materiałem dowodowym przedstawianym przez służby bezpieczeństwa i uzyskanym w wyniku działań operacyjnych.

Dotychczas taki materiał nie był udostępniany w postępowaniu sądowym m. in. dlatego, że służby wywiadowcze nie chciały, by z uwagi na zasadę jawności ich metody operacyjne wyszły na światło dzienne.

Obie proponowane ustawy zostały skrytykowane przez pozarządowe organizacje występujące w obronie swobód obywatelskich, które dopatrują się w nich zagrożenia dla prywatności. Największe zastrzeżenia budzi zamiar zezwalania służbom na to, by śledziły aktywność w internecie także tych osób, które nie są o nic podejrzane.

"Będziemy śledzić tylko, gdy zajdzie potrzeba"

Resort spraw wewnętrznych, który jest odpowiedzialny za projekt ustawy o inwigilacji internetu, twierdzi, że dysponuje technologią zabezpieczającą przed wglądem w treść komunikacji elektronicznej, a  służby będą korzystać z uprawnień w trakcie dochodzenia tylko wówczas, gdy będzie to konieczne.

Drugi z proponowanych projektów ustawodawczych skrytykowała m. in. pozarządowa organizacja Reprieve występująca w obronie więźniów Guantanamo, ofiar tortur i prowadząca kampanię przeciwko karze śmierci.

Według niej wyłączenie jawności w sprawach, w których w grę wchodzą względy bezpieczeństwa, oznacza, że "bardzo trudno będzie na drodze sądowej rozliczyć rząd lub jego służby z odpowiedzialności za tajny transfer osób (np. domniemanych terrorystów - przyp.red.) z kraju do kraju lub  stosowanie tortur".

W takim postępowaniu pokrzywdzony nie miałby wstępu na salę sądową i  reprezentowałby go prawnik zweryfikowany przez służby specjalne, z  którym miałby on ograniczony kontakt. Reprieve argumentuje, że jest to  sprzeczne z podstawową zasadą praworządności: prawem podsądnego do  wiedzy o kierowanych przeciw niemu oskarżeniach i prawem do  zakwestionowania materiału dowodowego, na którym są oparte.

Wśród projektów ustaw przedstawionych przez królową jest plan reformy Izby Lordów: miałaby ona mniej członków (obecnie jest ich 800) i w 80 proc. pochodziliby oni z wyboru, a nie z mianowania lordów dziedzicznych. Ponadto rząd ma zamiar nakazać rozdzielenie bankom operacji detalicznych od inwestycyjnych prowadzonych pod szyldem jednej instytucji finansowej, co ma zniechęcić finansistów do spekulacji pieniędzmi depozytariuszy.

sjk, PAP
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...