Turek z polskim obywatelstwem skazany za zabójstwo w kantorze

Dodano:
Na 13 lat więzienia sąd skazał Erika A. - Turka z polskim obywatelstwem - za zabójstwo w 2010 r. właściciela kantoru wymiany walut w podwarszawskich Jankach. Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie jest nieprawomocny. Strony mogą odwołać się do sądu apelacyjnego. A. przyjął wyrok spokojnie. Rodzina zabitego wyrażała zaskoczenie wysokością kary.
Jesienią 2010 r. 30-letni wówczas A. śmiertelnie postrzelił w  hurtowni odzieży w Jankach 45-letniego Piotra G., właściciela kantoru wymiany walut. Piotr G. przyjechał do hurtowni ze 175 tys. dolarów, które miał od  niego odkupić Erik A. Mężczyznę, który uciekł z miejsca zbrodni, zatrzymano wkrótce po zabójstwie. Został aresztowany.

Według wyjaśnień A., gdy chciał on zrezygnować z transakcji (twierdził, że chodziło mu o kupno 16 tys. dolarów), wywiązała się szamotanina. A. nie przyznał się do zarzutu zabójstwa. Utrzymywał, że  broń, z której padły strzały, należała do Polaka. Obrona wnosiła o  zmianę kwalifikacji prawnej z zabójstwa na nieumyślne ciężkie naruszenie ciała.

Sąd orzekł, że A. dokonał zabójstwa w tzw. nagłym zamiarze bezpośrednim. Powołując się na opinię biegłych, sąd uznał, że strzał padł z odległości 50 cm w plecy pokrzywdzonego. - Podczas szamotaniny taki strzał nie mógł być oddany - podkreślił sędzia.

- Być może doszło do jakiegoś nieporozumienia między mężczyznami: jeden mówił o 154 tys. Drugi myślał, że będzie to 16 tys. Takiego wariantu nie możemy wykluczyć - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Leszek Parzyszek o możliwych motywach czynu A.

Zdaniem sądu, pistolet nie był własnością pokrzywdzonego, ale nie udało się ustalić, do kogo należał. Nie wiadomo też, ile strzałów oddał A. Sąd podkreślił błędy policji w zabezpieczaniu śladów na miejscu zbrodni.

Sąd uznał za trzema biegłymi psychiatrami znaczne ograniczenie poczytalności podsądnego w chwili czynu, co zasadniczo wpłynęło na  wymiar kary. Prokurator wnosił o karę 25 lat więzienia, którą sąd uznał za nadmiernie surową. Sędzia podkreślił, że do chwili czynu oskarżony był normalnym człowiekiem, który w młodości przyjechał do Polski. Miał tu żonę i dzieci, nie był karany.

Mocą wyroku oskarżony ma zapłacić wdowie 100 tys. zł zadośćuczynienia. Obciążono go też 17 tys. zł kosztów procesu.

sjk, PAP

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...