Dlaczego Ruch Palikota chce zepsuć prawo?
"Osoba będąca w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, która prowadzi na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu pojazd inny niż mechaniczny, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku" - głosi Kodeks karny w innym przepisie. Tu Ruch Palikota niczego dodawać nie chce. Odwrotnie - chce przepis zupełnie usunąć. Partyjni koledzy Janusza Palikota chcą, by w Polsce można było bezkarnie wypić pół litra wódki, wciągnąć nosem "kreskę" kokainy i beztrosko wyjechać na drogę rowerem.
Wychodzi na to, że znieważanie jest dla Ruchu Palikota groźniejsze od sprowadzania niebezpieczeństwa dla życia ludzi podróżujących po polskich drogach. Dlaczego słowa miałyby być groźniejsze niż czyny? Ruch Palikota raczy wiedzieć.
Podejście Ruchu Palikota (a także SLD), ujawnione przy okazji walki z tzw. mową nienawiści budzi niepokój także z innego powodu. Z niezrozumiałych przyczyn (poprawność polityczna? chęć zyskania punktów u wybranych grup społecznych?) politycy Ruchu i SLD chcą dzielić Polaków na tych, których znieważać nie wolno pod groźbą kary zapisanej w Kodeksie karnym i takich, których obrażać można tylko pod sankcją z Kodeksu cywilnego. Różnica wbrew pozorom nie jest bez znaczenia.
Dlaczego wszyscy Polacy, bez względu na wiek, płeć i przekonania nie mogą być chronieni jednakowo? Trzeba spytać Janusza Palikota.
A może pijani rowerzyści też będą mieli zdanie w tej kwestii?
Jakub Czermiński, Wprost.pl
Jak Ruch Palikota chce zmieniać prawo - szczegóły na Wprost.pl
"Gejowski faszyzm nie przejdzie". Ostra debata w Sejmie
Ruch Palikota chce, by pijani rowerzyści byli bezkarni. Bo jest ich dużo
"Palikot układa sobie w mózgownicy mrzonki i plecie głupstwa"
"Pisowska szmata" ścigana inaczej niż "pedały do gazu"? Kalisz: tak