Nr 2 Al-Kaidy został zlikwidowany

Dodano:
W Pakistanie trwają protesty przeciwko atakom amerykańskich dronów (fot. EPA/MK CHAUDHRY/PAP)
Abu Jahja al-Libi, czołowy strateg Al-Kaidy, określany jako numer dwa w tej organizacji, zginął na początku tygodnia w ataku amerykańskiego samolotu bezzałogowego w Pakistanie - poinformował anonimowy przedstawiciel administracji USA.
- Al-Libi był jednym z najbardziej doświadczonych i wszechstronnych liderów Al-Kaidy, odgrywał kluczową rolę w operacjach Al-Kaidy wymierzonych w Zachód - sprecyzował amerykańskich urzędnik.

Al-Libi (właśc. nazwisko Mohammed Hassan Qaid) to islamski teolog z dyplomem z chemii, który zdaniem części ekspertów po śmierci szefa Al-Kaidy Osamy bin Ladena stał się drugim co do ważności człowiekiem tej siatki terrorystycznej, po jej obecnym przywódcy Ajmanie al-Zawahirim. W 2005 roku pochodzący z Libii al-Libi zbiegł z amerykańskiego więzienia w Afganistanie, zyskując uznanie w organizacji.

Wysoki przedstawiciel pakistańskich talibów oświadczył, że śmierć al-Libiego jest "olbrzymią stratą". - Po doktorze Sahibie (Zawahirim) al-Libi był głównym przywódcą Al-Kaidy - powiedział agencji Reutera przedstawiciel pakistańskich talibów, zastrzegając sobie anonimowość.

Według źródeł amerykańskich, al-Libi zginął 4 czerwca rano w nalocie samolotu bezzałogowego na terytorium plemiennym w Północnym Waziristanie. Także informatorzy w pakistańskim wywiadzie przypuszczają, że al-Libi był wśród siedmiu ofiar ataku; powołują się oni na podsłuchane rozmowy i relacje z miejsca zdarzenia.

Zabicie al-Libiego wzmacnia pozycję USA w sporze z Pakistanem. Władze w Islamabadzie domagają się zakończenia nalotów amerykańskich dronów na terytoria pakistańskie przy granicy z Afganistanem, twierdząc, że z powodu przypadkowych ofiar wzmacniają one antyamerykańskie nastroje w kraju.

W serii nalotów przeprowadzonych od 2 do 4 czerwca na słabo kontrolowane pogranicze Pakistanu, gdzie ukrywają się talibscy rebelianci, zginęło ok. 30 domniemanych bojowników.

zew, ja, PAP

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...