Gielewska: Piłkarze przegrali, Polska wygrała?

Dodano:
Anna Gielewska (fot. Arek Markowicz/storyinwhite.com)
Polska reprezentacja odpadła, ale piłka jest nadal w grze. Teraz grają w nią jednak politycy.
Turniej piłkarski miał być swoistą cezurą - zarówno PiS jak i PO zapowiadały, że po euro szykują „nowe otwarcie”. Po meczu z Czechami wiadomo już, że Polacy po Euro nie wpadną w euforię i - wbrew nadziejom otoczenia premiera – sukces polskich piłkarzy nie przełoży się na rosnące słupki poparcia Platformy. A skoro nie ma sukcesu – to może czeka nas narodowa frustracja?

Wszystko zależy od tego, czy ludzie uwierzą, że winę za grę naszych piłkarzy ponosi Donald Tusk. Taką narrację próbuje właśnie narzucić prezes PiS Jarosław Kaczyński. Kaczyński wykłada właśnie swoje karty na stół: na początek list do Michela Platiniego i Zbigniewa Bońka, a w nim propozycje zmiany przepisów - m. in. ustanawianie kuratora w PZPN bez sądu. - Klucze do tych drzwi ma rząd i Donald Tusk. Tylko z jego inicjatywy mogą być podjęte działania – podkreśla prezes PiS. Kilka godzin wcześniej występuje support prezesa - w TOK FM w imieniu PiS przemawia poseł Marek Suski i podgrzewa atmosferę. - Kibolskie przyśpiewki o „ruskiej kur...” to odreagowanie za Katyń – oświadcza. I już wiadomo, jak PiS zamierza wpisać Euro w swoją polityczną strategię: konfrontacja z PO z PZPN-em w tle, do tego nuta antyrosyjska i wszystko się kręci.

Platformie jest to na razie na rękę, bo nic tak nie naoliwia jej trybów jak konfrontacja z prezesem PiS. Ale do czasu. Donald Tusk dobrze wie, że politycy jego partii także czekają na nowe otwarcie po Euro. Turniej się skończy – i zacznie się czas rozliczeń, dużo głębszych niż w PZPN i reprezentacji. Politycy PO mówią o jesiennej rekonstrukcji rządu i nowym exposé, w którym mają paść zapowiedzi kolejnych reform, także tych uderzających w koalicjanta (KRUS, podatek dochodowy dla rolników). Czy premier się na to zdecyduje? Kilka tygodni temu, na ostatniej Radzie Krajowej swojej partii przekonywał działaczy, że najtrudniejsze, czyli reforma „67”, już za nimi. Wielu odczytało jego wystąpienie jako zapowiedź powrotu do polityki ciepłej wody w kranie.

To było jednak jeszcze przed niepowodzeniem polskich piłkarzy na Euro. Szef klubu PO Rafał Grupiński w ostatnim numerze „Wprost” przekonywał, że porażka piłkarzy w Tuska nie uderzy. Jednak nieoficjalnie politycy PO przyznają: trzeba uciec do przodu. Czy uciekając do przodu premier postawi na dokończenie reform? A może wręcz przeciwnie – tym bardziej je odłoży, w obawie przed dalszym spadkiem notowań? Od tej decyzji zależy to, czy porażka reprezentacji okaże się jednak sukcesem Polski
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...