UE trwoni setki milionów euro

Dodano:
Siedziba Parlamentu Europejskiego w Strasburgu (fot. Wikipedia)
Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE przyznał rację Francji, która broniąc Strasburga jako siedziby Parlamentu Europejskiego, zakwestionowała decyzję deputowanych o faktycznym zmniejszeniu liczby sesji plenarnych w tym francuskim mieście.

Zgodnie z unijnym traktatem PE musi dwanaście posiedzeń w roku odbywać w Strasburgu, który jest jego traktatową siedzibą, choć większość prac i posiedzeń komisji odbywa się na co dzień w Brukseli. Comiesięczne wyjazdy rzeszy eurodeputowanych, ich asystentów, tłumaczy, urzędników i lobbystów są powszechnie krytykowane; unijnego podatnika kosztuje to, co najmniej 200 mln euro rocznie.

Tradycyjnie w październiku w Strasburgu mają miejsce dwa posiedzenia plenarne, co kompensuje brak sesji w sierpniu, kiedy trwa przerwa wakacyjna. Każde z posiedzeń - jak wszystkie pozostałe - trwa cztery dni. Chcąc dla wygody i oszczędności ograniczyć wyjazdy do Strasburga, eurodeputowani postanowili w 2012 i 2013 roku zmienić ten zwyczaj i zaplanowali w kalendarzu po dwie dwudniowe sesje październikowe w jednym tygodniu - tak, by obie odbyć za jednym zamachem.

Zamach na siedzibę

Choć liczba sesji na papierze pozostała taka sama (12), to Francja uznała decyzję PE za sztuczny zabieg, który ogranicza czas pobytu eurodeputowanych w Strasburgu i jest zamachem na oficjalną siedzibę PE. Zaskarżyła więc decyzję do ETS. Rzecznik generalny, którego obowiązkiem jest zbadanie sprawy przed wyrokiem sędziów, podzielił zdanie Francji. - Dwa posiedzenia plenarne zaplanowane w tym samym tygodniu w październiku 2012 i 2013 roku odpowiadają w rzeczywistości jednemu posiedzeniu, które (...) zostało sztucznie podzielone na dwa w celu spełnienia formalnie wymagań traktatowych - ocenił rzecznik.

Odnosząc się do kosztów wyjazdów do Strasburga, uznał je za "nieuniknione skutki” wielości miejsc pracy PE - poza Strasburgiem i Brukselą, część parlamentarnych służb pracuje jeszcze w Luksemburgu. O tym, czy PE będzie musiał w tym i następnym roku odbyć 12 pełnych, czterodniowych sesji w Strasburgu, ostatecznie zadecydują sędziowie ETS. Praktyka wskazuje jednak, że najczęściej podzielają oni opinie rzeczników generalnych.

"One Seat" bez szans

Francja przy każdej okazji broni Strasburga jako siedziby PE, zgodnie z decyzją unijnych przywódców z 1992 roku, która została potem zapisana w unijnych traktatach. Ewentualna zmiana wymaga jednomyślności wszystkich państw członkowskich. Poza prestiżem, goszczenie sesji PE przynosi Strasburgowi prawdziwą mannę z nieba dla restauratorów, taksówkarzy i hotelarzy. Nie jest przypadkiem, że w sporze z PE przed Trybunałem Francję poparł Luksemburg, który również jest siedzibą szeregu instytucji UE, z Trybunałem Sprawiedliwości na czele.

W 2006 roku pod petycją zatytułowaną "One Seat" (Jedna Siedziba) autorstwa ówczesnej szwedzkiej europosłanki, a dziś komisarz ds. wewnętrznych Cecilii Malmstroem podpisało się 1,2 mln zwolenników przeniesienia Parlamentu Europejskiego do jednego miasta.

jl, PAP
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...