Tomaszewski: Smudę ponownie nazwałbym "padliniarzem"

Dodano:
Jan Tomaszewski (fot. mat. prasowe PiS)
- Nazwałem go padliniarzem. Nie wypieram się tego. Gdybym jeszcze raz miał to powiedzieć, tak naturalnie, żebym powiedział - oświadczył poseł PiS Jan Tomaszewski, który nieprawomocnie przegrał proces z byłym selekcjonerem piłkarskiej kadry Franciszkiem Smudą.

Sąd Okręgowy w Łodzi uznał 6 września, że poseł PiS, były bramkarz reprezentacji Polski Jan Tomaszewski naruszył dobra osobiste Franciszka Smudy swymi wypowiedziami w mediach. Sąd orzekł, że poseł ma w mediach opublikować oświadczenie z przeprosinami trenera, zobowiązał go także do zaniechania dalszych naruszeń czci Franciszka Smudy.

Sąd zasądził od Jana Tomaszewskiego na rzecz Smudy 50 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę wraz z odsetkami; poseł ma także zapłacić ponad 5,8 tys. zł kosztów procesu. Wyrok jest nieprawomocny. Na jego ogłoszeniu nie pojawił się nikt ze stron procesu.

Tomaszewski: zrobiłbym to jeszcze raz

Jan Tomaszewski oświadczył w Radiu Zet, że nie wypiera się swych wcześniejszych słów i niczego nie żałuje. - Nazwałem go padliniarzem. Gdybym jeszcze raz miał to powiedzieć, tak naturalnie, żebym powiedział. Nie wypieram się tego - powiedział poseł.

Tomaszewski tłumaczył, że krytykował Smudę za to, iż ten budując kadrę na Euro 2012 sięgnął po piłkarzy urodzonych poza Polską, którzy nie mieścili się w składach reprezentacji Francji czy Niemiec. Jak podało Radio Zet, zdaniem Tomaszewskiego, tacy piłkarze w kadrze Polski "są jak padlina", a więc Smuda, który ich powołał, był "padliniarzem".

Tomaszewski kontra Smuda

Franciszek Smuda w lutym tego roku pozwał Jana Tomaszewskiego za wypowiedzi dla polskich i niemieckich mediów, w których m.in. nazwał go "prostakiem". Domagał się przeprosin i 50 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych i doznaną krzywdę. Tomaszewski nie uznał powództwa. Twierdził, że jego działanie mieściło się w granicach dozwolonej krytyki. Sąd się z tym nie zgodził. Jan Tomaszewski zapowiedział odwołanie.

Drugi proces trwa

Przed łódzkim sądem toczy się też drugi proces o ochronę dóbr osobistych, który Tomaszewskiemu wytoczył reprezentant Polski Damien Perquis. Domaga się on przeprosin w mediach i 50 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny m.in. za nazwanie go "francuskim śmieciem".

Perquis to urodzony we Francji piłkarz o polskich korzeniach. Po zabiegach ze strony PZPN przyjął polskie obywatelstwo i otrzymał powołanie do reprezentacji Franciszka Smudy. Na temat Perquisa kilkakrotnie wypowiadał się Jan Tomaszewski - pytany o swe poglądy na temat powoływania do kadry zawodników wychowanych poza krajem, nazwał Perquisa "francuskim śmieciem", "futbolowym odpadem z reprezentacji Francji", w której nie pozostał, choć grał w juniorach.

zew, PAP, Radio Zet

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...