Prokuratura wojskowa: ranni w Smoleńsku? Nie ma dowodów

Dodano:
Tu-154 rozbił się w Rosji 10 kwietnia 2010 roku (fot. Serge Serebro, Vitebsk Popular News/Wikipedia)
Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że w czasie dotychczasowego śledztwa prowadzonego w sprawie katastrofy smoleńskiej przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie "niezbicie wynika, że ciała wszystkich 96 ofiar tej katastrofy znaleziono na miejscu zdarzenia, a informacja o odwiezieniu trzech osób do szpitala nie była prawdziwa". To komentarz do słów Antoniego Macierewicza, który przekonywał, iż dysponuje dowodami wskazującymi na to, że trzy osoby przeżyły katastrofę z 10 kwietnia 2010 roku. Dowodami tymi miały być słowa trzech świadków katastrofy.
"Kilkudziesięciu przesłuchanych w charakterze świadków - obywateli polskich, którzy bezpośrednio po zaistnieniu katastrofy byli na miejscu zdarzenia, zeznało, że na miejscu katastrofy nikogo żywego nie odnaleziono" - czytamy w oświadczeniu prokuratury. NPW podaje też, że informacje podawane tuż po katastrofie o odwiezieniu trzech osób do szpitala, okazały się niepotwierdzonymi pogłoskami, co przyznają wszyscy przesłuchiwani w tej sprawie świadkowie. Świadkowie ci to, jak precyzuje NPW, "przedstawiciele Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Biura Ochrony Rządu oraz służb dyplomatycznych i konsularnych".

arb, npw.gov.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...