Kaczyński krytykuje Tuska: do głowy by mi nie przyszło, by prosić TVP o ubranie

Dodano:
Bogusław Kaczyński (fot. Aleksander Majdanski / Newspix.pl) Źródło: Newspix.pl
"Szalenie mnie zbulwersowała wypowiedź premiera Tuska, który przekonywał społeczeństwo do celowości, ba, nawet konieczności kupowania z funduszy partyjnych, a tym samym z naszych podatków, garniturów i butów członkom rządu, a własnej żonie sukienek" - napisał na swoim profilu na Facebooku Bogusław Kaczyński, prezenter telewizyjny.
Kaczyński zaznaczył, że on od TVP nie dostał nawet agrafki do przypięcia fantazyjki w butonierce.

Prezenter przypomniał, że Tusk tłumaczył te wydatki koniecznością reprezentowania Polski. "Pragnę stanowczo zaprotestować przeciw takiemu rozumowaniu. Przez 50 lat reprezentowałem Polskę na świecie. Występowałem w telewizjach: w Nowy Jorku, Toronto, Hawanie, Rzymie, Hamburgu, Monachium, nawet w Ułan Bator" - zaznaczył Kaczyński.

"Pragnę oświadczyć, że na wszystkie występy telewizyjne w kraju i zagranicą zakładałem wyłącznie własne garnitury, koszule i buty. Prywatne muszki i krawaty. Do głowy mi nie przyszło, aby poprosić Telewizję Polską, żeby kupiła mi na występ ubranie. Nie wiedziałem nawet, że takie pomysły mogą komukolwiek przyjść do głowy. Ale to były inne czasy. Moralność i przyzwoitość ludzi była także inna" - dodał Kaczyński.

Po ostatnich publikacjach mediów dotyczących tego, na co partie wydają pieniądze, premier Donald Tusk powiedział, że partie nie zawsze wydają publiczne pieniądze na realne potrzeby. Premier zadeklarował, iż zwróci się do klubu PO o przygotowanie projektu zakazu finansowania partii z budżetu. 

"Fakt" poinformował też, że z pieniędzy Platformy Obywatelskiej pokrywane były rachunki za kreacje dla żony premiera Donalda Tuska, Małgorzaty, które zamawiano m.in. u znanej projektantki Gosi Baczyńskiej. Tusk tłumaczył później, że jego żona ma obowiązki związane z faktem, że jest współgospodynią wizyt państwowych, dlatego kupiono jej stroje z funduszy partyjnych.

ja, TOK FM
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...