Co z Gowinem? Koalicja prawicy albo polityczny niebyt

Dodano:
Jarosław Gowin (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Zarząd Platformy Obywatelskiej zebrał się przed wieczornymi głosowaniami, by omówić m.in. wewnętrzną sytuację partii. Paweł Graś w Sejmie powiedział wcześniej, że PO jest po pierwszym etapie wyborów, a od 1 września ruszają wybory w powszechnych regionach. – Na pewno o tym procesie będziemy rozmawiać – zapowiadał Graś.
Wcześniej premier podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie pogroził Jarosławowi Gowinowi palcem. - Jeśli Jarosław Gowin jeszcze raz przekroczy miarę, a uważam, że w ostatnich dniach często przekraczał tę miarę, na pewno pożegna się z Platformą. Bardzo pilnie będziemy wsłuchiwali się w jego wypowiedzi – zapowiadał Tusk.

W praktyce los Jarosława Gowina w Platformie jest przesądzony. Były minister sprawiedliwości wie, że w 2015 roku nie znajdzie się na wyborczych listach Platformy. Już 2 lata temu był wysyłany przez Pawła Grasia do Senatu, ale ostatecznie udało mu się wywalczyć miejsce na liście do Sejmu. Mógłby wystartować do Parlamentu Europejskiego, ale jak sam mówił dzisiaj w Tok FM, nie jest tym zainteresowany. Mandat europosła to prestiż i duże pieniądze, ale też pewna marginalizacja w polskim życiu politycznym, chociaż niektórzy eurodeputowani udowadniają, że i takie przeszkody da się ominąć.

Trudno uwierzyć, że Gowin znalazłby niszę, tak jak zrobił to dwa lata temu Janusz Palikot. Wyborców nie porwą idealistyczne hasła, wzywające do wielkiej reformy państwa. Tym bardziej, że Gowin chciałby zmniejszania udziału roli państwa w gospodarce, co czasie kryzysu nie brzmi najlepiej, nawet jeżeli to słuszne postulaty.

Szerokie porozumie prawicy – Gowina, Przemysława Wiplera, PJN czy Solidarnej Polski - być może miałoby szanse umieszczenia swych przedstawicieli w europarlamencie. Ziobryści stawiają jednak na socjalne hasła gospodarcze, a PJN, Wipler czy Gowin na bardziej liberalne. Nie mniej istotą kwestią są sprawy ambicjonalne. Wydaje się, że naturalnym liderem nowego bytu miałby być Jarosław Gowin. Ale czy swego czasu równie popularny Zbigniew Ziobro zgodziłby się być tym drugim, albo nawet trzecim? Pewne jest jedno – jeżeli Gowinowi się nie uda, znaczyć to będzie, że Jarosław Kaczyński jest hegemonem, któremu w najbliższych latach nic nie grozi.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...