Francuzi w obronie socjalizmu
Generalna Dyrekcja Lotnictwa Cywilnego (DGAC) ogłosiła, że w skali całego kraju odwołano 80 proc. startów i lądowań na francuskich lotniskach.
Strajkują też publiczne koleje SNCF. Na dworce nie zajeżdża mniej więcej co drugi pociąg w rejonie Paryża. SNCF zapewniają jednak, że na długich trasach pociągi kursują "niemal normalnie". Pociąg Eurostar z Paryża do Londynu, jadący tunelem pod kanałem La Manche, jeździ bez zmian. Inaczej się ma sprawa z szybką koleją TGV, która odwołała jedną trzecią połączeń.
Kłopoty mają też paryżanie dojeżdżający do pracy. Całkowicie zamknięto kilka linii stołecznego metra. Spółka zarządzająca metrem - RATP - przyznała, że na trasę nie wyjechał co najmniej jeden pociąg na trzy. Paryżowi pozostały tylko szczątkowe połączenia miejskie i podmiejskie.
Związki zawodowe, które ogłosiły strajk, zapowiadają, że do protestu w ciągu dnia przyłączą się nauczyciele, pracownicy administracji publicznej i poczty, służb podatkowych i opieki społecznej. Związkowcy oczekują setek manifestacji w całej Francji, z których najważniejsze mają się odbyć w Paryżu i Lille.
Poprzednie protesty w obronie zabezpieczenia emerytalnego zgromadziły 1 lutego na ulicach francuskich miast blisko pół miliona ludzi, którzy odpowiedzieli na apel związków zawodowych.
Obecne demonstracje zorganizowano przed planowaną na 11 kwietnia prezentacją rządowego projektu reformy systemu emerytalnego, która powinna być przegłosowana w parlamencie do lata.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów reformy, rozłożonej do 2020 r., jest podniesienie w sektorze publicznym stażu pracy koniecznego do nabycia praw emerytalnych z 37,5 roku do 40 lat, tak jak to jest w firmach prywatnych. Wiek emerytalny, wynoszący 60 lat, zostanie utrzymany, z możliwością kontynuowania pracy.
Propozycja zrównania stażu emerytalnego w obu sektorach gospodarki wywołuje w związkach zawodowych podejrzenie, że jest to pierwszy krok w kierunku ogólnego podniesienia wieku emerytalnego i wprowadzenia systemu prywatnych ubezpieczeń emerytalnych.
"Logika rządu jest następująca: zmusić pracowników, by sami płacili na swoje emerytury w czasie, gdy demografia i rynek pracy im nie sprzyjają" - powiedział w telewizji France 2 szef konfederacji związkowej CGT, Bernard Thibauld.
Próbę reformy emerytur rząd podjął już w 1995 r., wycofał się jednak po fali strajków, które częściowo przyczyniły się do jego upadku. Socjalistyczny rząd Lionela Jospina, który objął rządy w 1997 r., obiecywał reformę emerytalną, w końcu jednak zdecydował się jej nie wprowadzać.
em, pap