Co łączy ochroniarza Sikorskiego z handlarzem bronią?

Dodano:
Zdjęcie ilustracyjne z tygodnika, Zdjęcia: Adam Chełstowski/Forum
Jeden z szefów ochrony ministra spraw zagranicznych utrzymywał niejasne kontakty z francuskim handlarzem bronią, z którym wspólnie podróżował do Gambii. – Powinien być usunięty ze służby – twierdzą eksperci.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski to jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych osób w Polsce. Nie tylko ma dostęp do najtajniejszych materiałów, ale bierze również udział w podejmowaniu strategicznych dla państwa decyzji. Nic więc dziwnego, że o jego bezpieczeństwo przez całą dobę – nawet podczas urlopu – troszczą się funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Problem w tym, że kontakty jednego z szefów jego ochrony budzą wątpliwości i mogą zagrażać bezpieczeństwu ministra. Chodzi o wieloletniego oficera BOR Wojciecha B. ps. Biszkopt. Z naszych ustaleń wynika, że będąc w służbie, utrzymywał niejasne relacje z Pierre’em D., francuskim handlarzem bronią podejrzewanym o związki z obcymi służbami. W styczniu 2012 r. na pokładzie prywatnego samolotu wynajętego przez prezydenta Gambii obaj odbyli podróż do Afryki. W tym czasie B. był formalnie na urlopie, o swojej wycieczce nikogo nie informował.

BOR i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego badały sprawę, ale nic nie wyjaśniły. Ujawniamy kulisy tej niewygodnej dla polskich służb sprawy.

Jest 2009 r. Pod lupę kontrwywiadu ABW trafia 33-letni Pierre D., syn polskiego inżyniera, który w latach 70. wyjechał z Polski na Zachód, biznesmen zajmujący się handlem bronią, działający także w branży hazardowej. D. rozpoczął wówczas współpracę z zarejestrowaną w Warszawie, a kontrolowaną przez Amerykanów firmą zbrojeniową Metalexport-S. Kilka miesięcy później D. podpisał drugą umowę, tym razem z państwowym gigantem zbrojeniowym Bumarem (obecnie Polski Holding Obronny). Miał mu pomóc sprzedawać polskie uzbrojenie do Afryki oraz krajów Ameryki Południowej i Środkowej.

Chcąc się wywiązać z umów, Pierre D. w styczniu 2012 r. udał się do Gambii na zaproszenie prezydenta tego afrykańskiego kraju. Z naszych ustaleń wynika, że w podróży towarzyszyło mu dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu – Marek S. i Wojciech B. Żaden z nich nie zawiadomił biura o wyjeździe. Dopiero kilka miesięcy później informację na ten temat ówczesnemu szefowi BOR gen. Marianowi Janickiemu przekazała ABW. Z pisma agencji wynikało, że Marek S. i Wojciech B. polecieli do Afryki najprawdopodobniej jako ochroniarze Pierre’a D., za co mieli otrzymać wynagrodzenie. ABW posiadała też informację, że na pokład samolotu, którym podróżowali, podczas międzylądowania w Marsylii podobno wszedł Frank B., jeden z bossów tamtejszego półświatka.
Cały tekst w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" będzie dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" będzie   także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.


Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...