Cyfrowa apokalipsa
Gdyby komuś udało się przeprowadzić skuteczny atak na globalną pajęczynę, wywołałby tym potężny kryzys gospodarczy na świecie. Konsekwencje ekonomiczne byłyby nieporównywalnie większe niż po ataku na World Trade Center, kiedy to odnotowano znaczne spadki prawie na wszystkich światowych giełdach. Według firmy analitycznej IDC obroty finansowe w sieci w tym roku przekroczą bilon dolarów. Odcięcie światowej gospodarki od takiej sumy spowodowało by serię bankructw i ogólnoświatową zapaść ekonomiczną. Poza tym, sparaliżowana zostałaby wymiana informacji. Upłynęłoby sporo czasu zanim dziennikarze nauczyliby się pracować bez dostępu do światowych agencji informacyjnych i poczty elektronicznej. Nie ukazało by się wiele gazet (nawet przesyłanie materiałów do drukarń odbywa się przez sieć). Zamknięte zostałyby lotniska, przestałyby kursować pociągi. Efekt domina spowodowałby kłopoty w funkcjonowaniu giełd, banków, urzędów, uniwersytetów... Zapanowałby chaos nie mniejszy niż podczas wojny.
Czy taka apokaliptyczna wizja może się spełnić? Niestety tak. Z eksperymentu przeprowadzonego przez fizyków z Uniwersytetu Notre Dame (w stanie Indiana) wynika, że Internet może sparaliżować zablokowanie tylko 4 proc. węzłów komunikacyjnych (13 głównych serwerów zlokalizowanych w różnych częściach naszego globu). Uszkodzenie tylko 1 proc. węzłów wystarcza, by dwukrotnie obniżyć sprawność globalnej sieci. W listopadzie ubiegłego roku sieć omal nie przestała działać. Centralne komputery zaatakowane zostały wyjątkowo złośliwym spamem. Główne serwery zamiast normalnie pracować, musiały odpowiadać na generowane automatycznie pytania o dane. Na szczęście atak udało się odeprzeć po godzinie. Prawie trzy lata temu podobny atak sprawił, że internauci nie mieli dostępu do największych serwisów, takich jak: Amazon.com czy Yahoo.
Ze konsekwencji zablokowania cyberprzestrzeni zdają sobie sprawę terroryści i przywódcy państw totalitarnych. Potwierdzają się przypuszczenia, że szykują oni nie cyfrowe bomby, które są nie mniej groźnie niż ładunki nuklearne.
Mariusz Kowalczyk