Byczy bieg
W środę do szpitala trafiły trzy osoby, które przewróciły się na śliskim bruku pampeluńskich uliczek. Jedną z nich był biegnący przed bykami mężczyzna, który stratowany przeleżał na ziemi nieprzytomny przez blisko minutę, zanim można mu było przyjść z pomocą.
Jak każdego ranka podczas siedmiu dni pampeluńskiej fiesty, byki pokonały dystans 825 metrów dzielący ich zagrodę od areny, na której zginą po południu.
Od roku 1924, kiedy rozpoczęto prowadzenie statystyk fiesty św. Fermina, w encierros zginęło 13 osób. Ostatnią śmiertelną ofiarą był 22-letni Amerykanin, który stracił życie osiem lat temu. Rannych jest zawsze sporo, tym bardziej że nieodzownym elementem pampeluńskiej fiesty jest nocna zabawa do upadłego, a do porannych biegów zgłaszają się ludzie jeszcze mocno podochoceni alkoholem.
em, pap