Poleży sobie na dnie

Dodano:
Plan wydobycia rosyjskiego atomowego okrętu podwodnego K-159, który zatonął w sobotę na Morzu Barentsa, będzie gotów za około dwa miesiące, ale dopiero w przyszłym roku zostanie zrealizowany.
Poinformował o tym rzecznik rosyjskiej Floty Północnej kpt Władimir Nawrocki. Wyjaśnił, że z wydobyciem okrętu trzeba zaczekać na bardziej sprzyjającą porę roku.

Moskwa znów zapewniła, że leżąca na głębokości prawie 200 metrów jednostka nie stanowi żadnego zagrożenia. Nie ma  "niebezpieczeństwa jądrowego i radiacyjnego" - oświadczył wiceminister ds. energetyki atomowej Siergiej Aptipow.

Według niego, na wycofanym ze służby okręcie reaktory były wyłączone już w 1989 r., a wszelkie rury i sekcje kablowe -  hermetycznie zaspawane. Antipow podkreślił, że absolutnie niemożliwy jest "samozapłon" reaktora.

W rejonie zatopionego okrętu w poniedziałek kontynuowano poszukiwania, które na razie nie przyniosły wyników. W akcji bierze udział pięć statków i dwa śmigłowce.

W chwili wypadku okręt K-159 był holowany do utylizacji. Na  pokładzie znajdowało się 10 osób. Zdołał się uratować tylko jeden członek załogi - kapitan. W pierwszych godzinach poszukiwań znaleziono ciała dwóch marynarzy. Ratownicy przypuszczają, że  siedmiu pozostałych zatonęło wraz z okrętem.

Do tragedii doszło podczas sztormu, gdy zerwały się liny łączące okręt z pontonami. Jednostka straciła stabilność i zatonęła w  odległości trzech mil na północny zachód od wyspy Kildin.

Minister obrony Rosji Siergiej Iwanow zasugerował w niedzielę, że  przyczyną zatonięcia okrętu była ludzka lekkomyślność.

rp, pap

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...