Na Klewkach nie koniec
Dodano:
"Sensacje" na temat wąglika i talibów w Klewkach nie były ostatnim słowem Bogdana Gasińskiego, osławionego świadka Andrzeja Leppera w sprawie rzekomej korupcji polityków SLD i PO.
Tym razem Bogdan Gasiński pojawił się około godziny 22 w okolicach wrocławskiego Dworca Głównego PKP. Podając się za policjanta zaczepił mężczyznę wychodzącego z jednej z przydworcowych knajpek. "Zażądał, żeby się wylegitymować" - opowiada prokurator prowadząca sprawę Bogdana Gasińskiego. "Zabrał mężczyźnie dokumenty i 40 zł.
Kiedy chował gotówkę do kieszeni, nadjechał patrol policji. Widząc radiowóz, Bogdan Gasiński. zaczął uciekać. Jeden z policjantów rzucił się w pościg. Gasiński wyciągając broń, odwrócił się w stronę funkcjonariusza i obelżywymi słowami zagroził, że go zabije. Wtedy policjant oddał strzały ostrzegawcze w powietrze. Uciekiniera udało się zatrzymać. "Okazało się, że pistolet był atrapą, ale do złudzenia przypominał prawdziwą broń" - opowiada prokurator.
W tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że tych faktów sprzed kilku dni policja nie ujawniła w swoich biuletynach. A sąd uznał, że nie ma powodu, by aresztować Gasińskiego - pisze "Gazeta Wrocławska".
em, pap