Poseł PiS mówi kto jest odpowiedzialny za ujawnienie akt

Dodano:
(fot. sxc.hu) Źródło: FreeImages.com
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marek Opioła, który zasiada w sejmowej komisji ds. służb specjalnych ocenił na antenie radiowej Jedynki, że odpowiedzialnością za opublikowanie przez Zbigniewa Stonogę akt śledztwa prokuratorskiego ws. afery podsłuchowej ponosi prokuratura.
- Mając informacje na początku marca, że dochodzi do upublicznienia akt ze śledztwa dotyczącego afery taśmowej prokuratura nie zareagowała. Uważam, że powinna nanieść taką klauzulę, że nie wolno robić fotokopii, a z materiałami można zapoznawać się na miejscu – powiedział Opioła. - W tej sprawie nic nie jest w porządku. Służby specjalne działają fatalnie, są skłócone z prokuraturą – dodał.

Ujawnienie akt

Przypomnijmy, 7 czerwca Zbigniew Stonoga, biznesmen z Warszawy, który zasłynął w internecie, gdy zaczął walkę z Urzędem Skarbowym, opublikował w sieci tomy akt śledztwa ws. afery podsłuchowej. Nie są one w żadnym zakresie ocenzurowane i zawierają m.in. dane osobowe podejrzanych, świadków, funkcjonariuszy i poszkodowanych.Stonoga został 9 czerwca wieczorem aresztowany, doprowadzony do prokuratury gdzie usłyszał zarzuty i zatrzymano mu paszport, a następnie zwolniony.

Afera podsłuchowa


W czerwcu 2014 r. ujawniliśmy we "Wprost" sześć nagrań, których dokonano w dwóch warszawskich restauracjach – Amber Room oraz Sowa&Przyjaciele. Były to m.in. stenogramy i nagrania rozmów szefa MSW, prezesa Banku Centralnego, byłego ministra transportu oraz Jana Vincenta-Rostowskiego z Radosławem Sikorskim. Do redakcji "Wprost" docierały też wiadomości o kolejnych taśmach. Nagrane miało zostać spotkanie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, do którego doszło na początku czerwca. Do ostatniego dotarło "Do Rzeczy" w połowie maja 2015 r.

Po kilku miesiącach okazało się, że istnieje więcej nagrań. Kelnerzy Łukasz N. i Konrad L. powiedzieli prokuratorom, że istniało nagranie rozmowy Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera oraz wiele innych. Oprócz tego, podczas śledztwa w tej sprawie wyszło na jaw, że podsłuchy mogły być zakładane również w dwóch innych warszawskich restauracjach: Ole i Lemongrass, w których wcześniej pracowali kelnerzy z afery podsłuchowej.


Po publikacji materiałów przez tygodnik "Wprost", 16 czerwca do redakcji dwukrotnie wkroczyła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Polskie Radio Program Pierwszy, Wprost.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...