Dżihad kontra demokracja
Dodano:
Nie można przewidzieć, jaki będzie następny cel zamachowców; czy stanie się nim symbol świata zachodniego jak World Trade Center, czy ściana Płaczu w Jerozolimie, czy meczet na granicy afgańsko-pakistańskiej.
"Powinno być jasne dla całego świata, że islam, wiara jednej piątej ludzi na świecie, jest zgodna z demokratycznymi rządami" - powiedział niedawno prezydent George Bush i jako przykład takich państw podał Turcję i Indonezję. Na odpowiedź islamskich ugrupowań terrorystycznych nie trzeba było długo czekać. Trzy dni po wystąpieniu Busha w zamachu na zamieszkaną przez cudzoziemców dzielnicę Rijadu zginęło 18 osób. Teraz w zamachach na synagogi w Stambule zmarło co najmniej tyle samo. I nic nie wskazuje, żeby na tym miało się skończyć. W dodatku nie można przewidzieć, jaki będzie następny cel zamachowców; czy stanie się nim symbol świata zachodniego jak World Trade Center, czy ściana Płaczu w Jerozolimie, czy meczet na granicy afgańsko-pakistańskiej. "Terror nie jest produktem państwowym, on nie zna granic" - mówił w wywiadzie dla "Wprost" Benjamin Barber, autor książki "Dżihad kontra McŚwiat". "By zniszczyć terroryzm, musimy zwalczyć poczucie zwątpienia, nierówności i wykluczenia. Tylko demokracja jest w stanie tego dokonać. I jeśli walka z terrorem nie zmieni się w wojnę o demokrację, nie uda się nam zapewnić ludziom wolności" - zaznaczył Barber.
Agaton Koziński