To nie ten hymn
Zanim do niego doszło, sporo zamieszania wywołało omyłkowe odegranie jakiejś melodii w miejsce hiszpańskiego hymnu. Do tego stopnia oburzyło to obecnego na trybunach ministra sportu Hiszpanii, Juana Antonia Gomez-Anguę, że po pierwszych taktach zbulwersowany opuścił trybunę honorową w towarzystwie ambasadora Hiszpanii. Natychmiast zażądał przeprosin od organizatorów, a reprezentanta Hiszpanii próbował namówić do wycofania się z gry. Mecz rozpoczął się dopiero po odegraniu właściwego hymnu.
Organizatorzy pospieszyli z wyrazami żalu, ale to nie wystarczyło ministrowi sportu. Po powrocie na trybuny oświadczył, że nie jest do końca usatysfakcjonowany. "Chciałbym formalnie wyrazić nasze najwyższe oburzenie z powodu obrazy, jakiej doznała hiszpańska delegacja, a także hiszpański naród - powiedział minister na konferencji prasowej. - Kwestii hymnu narodowego trywializować nie można. Moją skargę skieruję na wyższy szczebel. Żądam formalnych przeprosin".
Minister zapowiedział, że złoży protest do Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) i zażąda wyjaśnienia sprawy. "Od naszego ambasadora oczekuję z kolei wystąpienia do rządu Australii" - zaznaczył.
Oburzenie Hiszpanów próbował okiełznać szef Australijskiej Federacji Tenisa Geoff Pollard. "To prawdziwe nieszczęście, że tak wyjątkową uroczystość zakłóciło pożałowania godne wydarzenie - oświadczył. - Żeby dać dowód naszego szacunku (dla Hiszpanii), hiszpański i australijski hymn będą grane przed kolejnymi finałowymi spotkaniami w sobotę i w niedzielę".
Piątkowy mecz zakończył się zwycięstwem reprezentanta gospodarzy nad Juanem Carlosem Ferrero. Hiszpan zapewnił, że gafa nie wpłynęła na wynik spotkania. "Byłem dość zaskoczony - przyznał Ferrero po przegranej. - To był poważny błąd organizatorów, ale ja starałem się skoncentrować na czekającej mnie grze".
em, pap