Kolejna akcja IPN. Prokuratorzy przeszukali dom i mieszkanie Lecha Kobylińskiego

Dodano:
Logo IPN (fot. mat. prasowe)
Jak poinformowała stacja RMF FM, powołując się na ustalenia swoich reporterów, wczoraj i dziś prokuratorzy IPN przeszukiwali mieszkanie w Gdańsku oraz dom znajdujący się w woj. pomorskim, należące do Lecha Kobylińskiego, byłego członka Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Wojciechu Jaruzelskim, który funkcję tę sprawował w latach 1986-1989.

Przez około 3 godziny śledczy IPN przeszukiwali mieszkanie Lecha Kobylińskiego w Gdańsku, w powiązaniu ze śledztwem, w ramach którego odbyło się już przeszukanie nieruchomości należących do generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Z relacji dziennikarzy RMF FM wynika, że przeszukanie odbyło się za zgodą 94-letniego emerytowanego profesora. Lech Kobyliński relacjonował, że w jego mieszkaniu nie znaleziono żadnych dokumentów, które miałyby być zabezpieczone albo zabrane.

Kobyliński wyjaśnił, że prokuratorom chodziło o dokumenty, które kiedyś mógł mu przekazać nieżyjący do 17 lat gen. Edwin Rozłubiński.

Akcja w domu Jaruzelskiego

Przypomnijmy, w poniedziałek 29 lutego prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej w asyście policji wkroczyli do domu nieżyjącego generała Wojciecha Jaruzelskiego w poszukiwaniu dokumentów, które mógłby w swoim mieszkaniu ukryć jeszcze za życia. Po godzinie 19 z willi wyniesionych zostało kilka pudeł dokumentów, które następnie wywieziono. Wieczorem IPN podał informację o zabezpieczeniu 17 pakietów dokumentów.

Ustalenia "Wprost"

Przypomnijmy, w najnowszym numerze tygodnika "Wprost" opublikowaliśmy artykuł o dokumentach, które w swoim domu miał ukryć gen. Wojciech Jaruzelski. Ponadto "Wprost" ustalił, że generał osobiście usuwał też kompromitujące go dokumenty ze swojej osobistej teczki w kwietniu 1990 r. „Szafa Kiszczaka” nie była więc jedyna.

Szafa Kiszczaka

Przypomnijmy, 16 lutego do domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku wkroczył prokurator w towarzystwie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Zabezpieczono dokumenty dot. tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”, które to dokumenty Maria Kiszczak chciała sprzedać Instytutowi. Według relacji rzecznik prasowej IPN, wdowa po Czesławie Kiszczaku 16 lutego spotkała się m.in. z prezesem Instytutu i żądała 90 tys. złotych w zamian za przyniesione akta. Jako dowód na wagę posiadanych dokumentów przedstawiła "odręcznie kartkę papieru zatytułowaną „Informacja opracowania ze słów T.W. »Bolek« z odbytego spotkania w dniu 16.XI.1974 roku”. Dwie partie zabezpieczonych dokumentów zostały już udostępnione przez IPN. 

IPN wydał w czwartek 25 lutego komunikat w sprawie ekspertyz dokumentów dotyczących tajnego współpracownika pseudonim „Bolek”. Poinformowano, że w związku z sugestiami Wałęsy, jakoby dokumenty były fałszowane, zostało wszczęte śledztwo.

RMF FM, Wprost.pl

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...