Wrócili do rodziców (aktl.)
Dzieci są potomstwem pięciorga Japończyków, którzy jako młodzi ludzie zostali uprowadzeni ćwierć wieku temu do Korei Północnej. Tamtejszy reżym chciał ich wykorzystać do szkolenia szpiegów. Do Japonii powrócili w październiku 2002 roku, w miesiąc po pierwszym spotkaniu Koizumiego z Kim Dzong Ilem. Musieli jednak pozostawić siedmioro dzieci, obecnie w wieku od 16 do 22 lat.
Jedna z repatriantek, Hitomi Soga nadal daremnie czeka na wypuszczenie z Korei Północnej jej dwóch córek i amerykańskiego męża Charlesa Roberta Jenkinsa. Według władz USA, jest to sierżant- dezerter, który 40 lat temu przeszedł do KRL-D w trakcie patrolowania strefy zdemilitaryzowanej.
Jak oświadczył w sobotę Koizumi, Jenkins wraz z córkami może spotkać się z Sogą w Pekinie dla omówienia ich przyszłości. Dezerter obawia się, że po przybyciu do Japonii zostanie wydany władzom amerykańskim.
Niektórzy w Japonii rozczarowani są ugodową - ich zdaniem - postawą Koizumiego w trakcie sobotniego spotkania z Kim Dzong Ilem. Premierowi zarzuca się, że nie żądał od swego rozmówcy wyjaśnienia losów innych porwanych Japończyków.
Jak akcentuje brytyjska sieć BBC, w porównaniu z pierwszą wizytą w KRL-D we wrześniu 2002 roku, tym razem premier Japonii został powitany przez Kim Dzong Ila o wiele mniej wylewnie i z mniejszą pompą. Na lotnisku powitał go nie Kim, lecz wiceminister spraw zagranicznych KRLD; nie odegrano też hymnów obu państw.
Jak poinformował Koizumi na spotkaniu z dziennikarzami w Phenianie, Japonia zaoferowała Korei Północnej pomoc w formie dostaw 250 tys. ton żywności oraz leków wartości 10 mln dolarów. Oficjalnie jednak nie powiązano oferty takiej pomocy ze zgodą KRL- D na wypuszczenie rodzin porwanych.
Koizumi zaznaczył także, iż w toku rozmowy z nim Kim Dzong Il złożył deklarację w sprawie przedłużenia północnokoreańskiego moratorium na próby z bronią rakietową; opowiedział się także za tym, by Półwysep Koreański był wolny od broni jądrowej. Zaznaczył, iż w rokowaniach na temat programu atomowego KRLD delegacja jego kraju może zająć elastyczniejsze stanowisko.
oj, pap