Po G-8
Na konferencji prasowej w środę francuski prezydent Jacques Chirac odrzucił apel Busha o zwiększenie roli NATO w Iraku. "Nie sądzę, by zadaniem NATO było interweniować w Iraku" - powiedział.
W czwartek po spotkaniu z Chirakiem, Bush ponownie wezwał swoich sojuszników z NATO, aby wsparli proces wprowadzania demokracji w Iraku, mówiąc że "naród iracki potrzebuje pomocy", aby odbudować kraj i przeprowadzić planowane wolne wybory.
Chirac, siedząc obok Busha, w ogóle nie odniósł się do tych apeli, tylko powiedział kilka ogólników o szczycie i żartobliwie pochwalił amerykańską kuchnię w Sea Island.
Wcześniej Francja negatywnie odniosła się także do postulatu USA, aby umorzyć dług zagraniczny Iraku wartości 120 miliardów dolarów.
Nieco łagodniejszą opozycję wobec amerykańskich wezwań o pomoc w Iraku wyraził kanclerz Niemiec, Gerhard Schroeder. Powiedział on, że jego kraj nie wyśle wojsk do Iraku, ale nie będzie się sprzeciwiać, jeżeli inne państwa będą zmierzać do zwiększenia roli NATO w operacji stabilizacyjnej w tym kraju.
Przywódcy krajów G-8 uchwalili w środę nieco rozwodnioną wersję amerykańskiego planu Wielkiego Bliskiego Wschodu, czyli programu popierania demokracji w świecie muzułmańsko-arabskim.
Na żądanie państw europejskich, jego realizację uzależniono od rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz przyznano więcej prawa głosu krajom arabskim we wprowadzaniu go w życie.
Plan przewiduje wspieranie ugrupowań demokratycznych w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, przyznawanie kredytów przedsiębiorcom prywatnym oraz pomoc w walce z analfabetyzmem w regionie.
W czwartek na zakończenie szczytu przywódcy "ósemki? spotkali się z liderami zaproszonych do Sea Island krajów Czarnej Afryki. Klub G-8 poparł postulat wyszkolenia i wyposażenia w broń i sprzęt nowych sił pokojowych na tym kontynencie w liczbie 75.000 żołnierzy.
Obiecano też przyspieszyć produkcje szczepionki na AIDS - choroby dziesiątkującej Afrykanów.
Szczyt przebiegał na wyspie-kurorcie w izolacji od lądu. Antyglobaliści próbowali urządzać protesty w Savannah - ponad 100 km od Sea Island - ale było ich, jak policzono, mniej niż dziennikarzy i delegatów na spotkanie.
sg, pap