Niemrawe śledztwo ws. gdańskiego prałata
"Co będzie w przyszłości, nie potrafię odpowiedzieć" - powiedział zastępca szefa gdańskiej PO, Ryszard Paszkiewicz, pytany, czy ma zamiar wystąpić o przeniesienie sprawy. Nie chciał też ujawnić żadnych jej szczegółów.
Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie molestowania małoletniego w połowie ubiegłego tygodnia. Śledztwo w dalszym ciągu prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko osobie.
Prokuraturę Okręgową w Gdańsku o podejrzeniu molestowania małoletniego obecnie 16-letniego Sławomira R. powiadomił miejscowy sąd rodzinny. Według doniesień mediów, zeznania informujące o molestowaniu kilkunastoletniego Sławomira R., przez gdańskiego prałata złożył w prokuraturze jeden ze świadków. Ma nim być matka chłopca.
Według źródeł zbliżonych do organów ścigania, nastolatek, którego matka pracowała w parafii księdza J. jako sprzątaczka, miał wielokrotnie bywać na plebanii Henryka J. Do wykorzystania go przez duchownego miało dochodzić od 2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty, ubrania. Z czasem opuścił się w nauce i zaczął sprawiać kłopoty wychowawcze.
Doniesień prasowych nie chciał komentować rzecznik prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock, że śledztwo prokuratury w sprawie pedofilii może dotyczyć znanego gdańskiego duchownego. Powiedział on, iż Kościół może komentować tylko oficjalne informacje prokuratury.
Gdański ksiądz Henryk J., którego, według mediów, dotyczy prowadzone przez gdańską prokuraturę dochodzenie w sprawie pedofilii, powiedział w sobotę PAP, że nie ma z tym nic wspólnego, a wszystkie rozpowszechniane na ten temat informacje są kłamliwe. "To wierutne kłamstwa, a szczególnie tej matki. Szkoda komentarza. Ktoś za tym stoi, komuś zależy na tej aferze. Ja uciekam od tych spraw, bo są nieuczciwe i kłamliwe" -oświadczył duchowny.
Podczas niedzielnej mszy św. zapowiedział, że w tej sprawie zajmie stanowisko za tydzień.
ss, pap
O sprawie czytaj także w tygodniku "Wprost": Milczenie owiec i pasterzy