Wesoła terapia
Nie oznacza to jednak, że ktokolwiek powinien unikać śmiechu - może z wyjątkiem osób po urazach, np. z połamanymi żebrami albo po operacjach jamy brzusznej, kiedy nacięcia wykonane przez chirurgów nie są jeszcze zagojone. Każdemu z nas umiarkowana codzienna dawka wesołości może nie tylko poprawić nastrój, ale również rozszerzyć naczynia krwionośne - a to oznacza lepsze ukrwienie wszystkich narządów, w tym serca i mózgu.
Uczeni nie są pewni, skąd bierze się ten efekt. Być może sprzyjają mu rytmiczne ruchy przepony podczas śmiechu, zmieniające ciśnienie w jamie brzusznej i klatce piersiowej. Wiadomo też, że u osób roześmianych wzrasta produkcja endorfin - naturalnych substancji przeciwbólowych, wpływających na nasz układ nerwowy. Jednak prawdopodobnie wystarczy samo rozładowanie nadmiernego stresu, o który nietrudno w dzisiejszym świecie, aby nasz organizm zaczął lepiej funkcjonować.
Na tej właśnie zasadzie opierają się techniki lecznicze wykorzystujące śmiech. Do pionierów takiej terapii należy amerykański lekarz Patch Adams, znany m.in. z filmu z udziałem Robina Williamsa. W Polsce jego idee stosują w praktyce terapeuci Fundacji Dr Clown, pracujący przede wszystkim z ciężko chorymi dziećmi. Dzięki nim nasze szpitale - które z wielu względów trudno uznać za wesołe miejsca - mogą być choć trochę bardziej przyjazne dla małych pacjentów.
Jan Stradowski
Zobacz: Instytut Gesundheit! Patcha Adamsa, Fundacja Dr Clown.