Kto się boi Radia Maryja?
Nieprawdą jest też, że radia nie można przywołać do porządku. Nawet jeśli o. Rydzyk jako redemptorysta nie podlega bezpośrednio Episkopatowi, to podlega Watykanowi. Ostatecznie można też choćby - za przykładem biskupa Życińskiego - zabrać radiu nazwę "katolickie".
Uniki Kościoła sprawiają wrażenie, że to biskupom w tym sporze brak argumentów. Wzmacniają tym pozycję ojca Rydzyka jako głosiciela jedynie słusznej prawdy, przykładając rękę do mieszania w głowach jego fanatycznych wyznawców. Czy usprawiedliwieniem dla biskupów mogą tu być obawy o rozłam w Kościele? Niezupełnie, bo de facto on się po cichu dokonuje, a brak zdecydowania hierarchów i pozostawienia pola o. Rydzykowi może mu nawet paradoksalnie sprzyjać. Inną sprawą jest to, że Episkopat jest tu także podzielony (tajemnicą poliszynela jest fakt, że część biskupów go popiera).
"Opatrzność z góry daje znaki, by się wreszcie ruszyć i zareagować" - mówi redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", ks. Adam Boniecki, poruszony faktem finansowaniem radia pieniędzmi Kobylańskiego, który - według dokumentów IPN zarabiał je m.in. w tak odrażający sposób. Czy jednak ta rzucająca cień na radio sprawa będzie dostatecznym bodźcem dla Episkopatu, by skłonić go wreszcie do działania? Czy też nadal będzie się on zasłaniać argumentem, że dyrektor radia, nie podlega jego jurysdykcji.
Elżbieta Majewska