Przesłuchanie ws. "afery salezjańskiej" (aktl.)

Dodano:
Sąd Rejonowy w Legnicy rozpoczął przesłuchanie głównego świadka w procesie dotyczącym jednego z wątków tzw. afery salezjańskiej. Zeznania składa ks. Ryszard M., były prezes lubińskiej Fundacji im. Św. Jana Bosko.
Ksiądz Ryszard M., najważniejszy świadek w  toczącym się przed Sądem Rejonowym w Legnicy procesie dotyczącym jednego z wątków w tzw. afery salezjańskiej, w środę w trakcie swoich zeznań mówił m.in. na temat wątku dotyczącego legnickiego kredytu byłego posła AWS Marka Kolasińskiego, oskarżonego o  wyłudzanie kredytów i nienależnego zwrotu podatku VAT.

Ksiądz mówił o tym, gdy składał wyjaśnienia dotyczące m.in. zapłaty przez niego tzw. nietrafionych kredytów w legnickim oddziale Kredyt Banku. "Na prośbę dyrekcji oddziału Kredyt Banku spłacałem w latach 1999-2001 cudze kredyty. Robiłem to dla dobrej współpracy z Kredyt Bankiem. Jego dyrektor powiedział, że kredyt Kolasińskiego stanowi duży problem i centrala go naciska" -  tłumaczył M.

Zeznał, że nie znał Kolasińskiego, a pożyczkę zaciągniętą przez polityka w Kredyt Banku spłacił w grudniu 1999 roku. Wysokość zobowiązania - według księdza - sięgała ok. 3 mln zł. "Nie ratowałem Kolasińskiego, ale Kredyt Bank. Jego dyrektor dostał potem list pochwalny za spłacenie tej pożyczki" - powiedział M.

Dodał, że któregoś dnia Kolasiński przyjechał, aby mu podziękować i zapewnić o tym, że zwróci pieniądze. "Rozmowa trwała 10 minut, nie miałem czasu, bo wyjeżdżałem. Powiedziałem: jak będzie miał, to mi odda i tyle" - stwierdził ksiądz. Dodał, że gdy próbował przez swoich ludzi poprosić o ich zwrot, bo pojawiły się problemy ze spłatą salezjańskich kredytów, otrzymał odpowiedź od swoich współpracowników, że nie ma co liczyć na pieniądze od  Kolasińskiego. "Do dziś ich nie otrzymałem" - zeznał ksiądz.

Były poseł AWS Marek Kolasiński i jego krewni oskarżeni są m.in. o wyłudzanie kredytów z banków w Olkuszu, Chranowie, Trzebini i  Sosnowcu oraz nienależnego zwrotu podatku VAT. Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Rejowym w Olkuszu. Do czasu jego zakończenia w Sądzie Okręgowym w Lublinie zawieszono inny proces przeciwko Kolasińskiemu. Oskarżony jest on w nim o udział w  wyłudzeniach kredytów z banku w Lubartowie oraz wyłudzeniach podatku VAT.

Ksiądz Ryszard M. to były prezes lubińskiej fundacji im. św. Jana Bosko. Jest on jednocześnie głównym podejrzanym w całej aferze związanej z kredytami salezjańskimi. Podczas zeznań ksiądz wyjaśniał okoliczności związane z udzielaniem przez Kredyt Bank kredytów indywidualnych dla ok. 120 osób, ze szczególnym uwzględnieniem 11 oskarżonych w procesie w Legnicy.

Chodzi o kredyty, które - według prokuratury - wyłudziły na  podstawie sfałszowanych dokumentów prywatne osoby. Oskarżonymi są przedstawiciele rodzin katolickich z Lubina, których o wzięcie na  własne nazwiska kredytów poprosili księża mówiąc im, że pieniądze wspomogą budowę kościoła i działalność gimnazjum prowadzonego przez salezjan. Miał je spłacić Ryszard M., tak w końcu tak się nie stało i długi zaczęli odzyskiwać komornicy.

Ryszard M. przeprosił w środę oskarżonych w aferze salezjańskiej za to, że zostali oszukani przez niego. Podkreślił, że nie zdawali oni sobie sprawy, iż działali niezgodnie z prawem oraz że  dokumentacja, konieczna do uzyskania kredytów, była sfałszowana. "Mają prawo i obowiązek czuć się oszukani przeze mnie, ale i przez bank, który ich nie informował, że biorą kredyt, w jakiej wysokości go zaciągają i jakie dokumenty są potrzebne" - zeznał ksiądz M.

Według niego, maklerzy prowadzący dla niego transakcje i  zawierający krótkoterminowe kontrakty oszukali go, w wyniku tego utracił kilka milionów dolarów. "Na giełdę początkowo poszły moje osobiste oszczędności. Były wysokie zyski. W pewnym jednak momencie zostałem okradziony. Ponieważ miałem na głowie budowę, musiałem płacić firmom i wtedy uzupełniłem te braki kredytami indywidualnymi na podstawione osoby, na co namówił mnie bank" -  zeznał ksiądz.

Podkreślił, że cały czas dążył do tego, aby te kredyty zostały spłacone. "Ostatecznie, to właśnie z mojej inicjatywy i dzięki moim zabiegom kredyty indywidualne zostały spłacone przez zgromadzenie salezjan" - przekonywał w sądzie ksiądz. Mówił, że  gdyby go nie nazywano w prasie "bandytą" i nie aresztowano to  wszystko spłaciłby sam, miał bowiem obietnicę otrzymania 30 mln dolarów, ale jego przyjaciele w Watykanie "przestraszyli się".

Kolejną rozprawę zaplanowano na 28 kwietnia.

Wrocławska prokuratura w sprawie afery salezjańskiej prowadzi śledztwo dwutorowo. W jednym wątku bada sprawę wszystkich kredytów indywidualnych, w drugim sprawę udzielenia salezjanom przez Kredyt Bank z Legnicy 65 pożyczek na kwotę łączną 418 mln zł. W wątku dotyczącym kredytów indywidualnych, zarzuty postawiono również pracownikom banku z Legnicy oraz pracownicom salezjańskiej fundacji, które fałszowały dokumenty potrzebne do pobierania kredytów. Zdaniem prokuratury, robiły to na polecenie księdza Ryszarda M.

ks, pap

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...