Gra w durnia

Dodano:
Śledzenie życia i nauczania Ojca Świętego - tak określił swoje hobby w ankiecie Katolickiej Agencji Informacyjnej ojciec Konrad Hejmo. W świetle, tego, co ujawnił IPN, brzmi to co najmniej dwuznacznie.
Po ujawnieniu sprawy jego kontaktów ze służbami specjalnymi dominikanin właściwie wszystkiemu zaprzecza. - Nie byłem świadomym donosicielem - napisał w swoim oświadczeniu. Być może mówi prawdę. Gdyby istotnie nie kłamał, stare przekonanie, że głupcy mogą narobić więcej złego niż perfidni donosiciele, znalazłoby po raz kolejny swoje potwierdzenie. Nie ma bowiem wątpliwości, że rozmiar szkód wyrządzonych przez "gadatliwego" dominikanina jest olbrzymi. Jego informacje przekazywane polskim służbom specjalnym bez wątpienia szkodziły polskiemu kościołowi.

"Hejnał" (jak go nazwali SB-ecy), który dziś drapuje się w szaty ofiary, chodził na spotkania z agentami po cywilu, biesiadował, przyjmował od nich prezenty i pieniądze, nie informując o większości tych rozmów swoich przełożonych. I jakoś nie wzruszają mnie opowieści o szukaniu miedziaków między kolumnami na placu św. Piotra.

Za głupotę trzeba płacić - mówi inne porzekadło.

Cezary Gmyz

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...