Prezydent martwi się o Rokitę

Dodano:
"Incydent monachijski" zatacza coraz szersze kręgi. W zasadzie włączyła się już w to wielka dyplomacja. W sprawę Jana Rokity, wyprowadzonego we wtorek w kajdankach z niemieckiego samolotu, zaangażował się prezydent Lech Kaczyński.
Jak udało mi się nieoficjalnie ustalić, zmartwiona głowa państwa zadzwoniła dowiedzieć się o szczegóły zamieszania do polskiej konsul w Monachium Elżbiety Sobótki.
Co dokładnie chciał wiedzieć prezydent? Pałac oficjalnie na ten temat milczy.


Tymczasem Jan Maria Rokita stał się sławniejszy od Kazimierza Marcinkiewicza. Rozpisują się o nim nie tylko wszystkie polskie media, ale też coraz więcej niemieckich.

Die Welt oraz das Bild donoszą o oburzeniu Rokitow na niemiecką policję.

http://www.welt.de/politik/article3193313/Polnischer-Politiker-empoert-ueber-deutsche-Polizei.html

Cóż, piszą też o tym, że gdyby Jan z Krakowa siedział tam, gdzie miał zasiąść, nikt by go z samolotu nie wyrzucił. Wiadomo, Ordnung muss sein...

http://www.bild.de/BILD/news/telegramm/news-ticker,rendertext=7378838.html




Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...