Quo vadis, rozrywko?

Dodano:
Kino i muzyka aż do teraz dominowały w branży rozrywkowej. Ale od niedawna to gry wideo grają pierwsze skrzypce. Dochodami przebijają największe hollywoodzkie produkcje. "Harry Potter" może się tylko schować.
Jeszcze całkiem niedawno zdawało się, że nic nie przebije kasowych gigantów Hollywood. Ostatnia część kinowego Potter’a zarobiła około 300 milionów dolarów. Dla porównania, hit ostatnich dni, „Avatar” Jamesa Camerona, w niecały tydzień wygenerował dochód wysokości 93 milionów „baksów”. Dla zwykłych ludzi są to kwoty wręcz astronomiczne i trudne do wyobrażenia. Ale dla twórców gry „Call of Duty: Modern Warfare 2” to słaby wynik.

Produkcja studia Infinity Ward pobiła bowiem wszelkie rekordy sprzedaży i pokazała do kogo należy przyszłość w branży rozrywkowej. Przez pierwsze pięć dni „COD:MW2” zarobił okrągłą sumę 550 milionów dolarów. Słownie: ponad PÓŁ MILIARDA. Jest to między innymi zasługa świetnego marketingu, ale i  jakości. Gry potrafią dziś bowiem przyjąć formę, której społeczeństwo bardzo długo oczekiwało. „Call of Duty” i podobne jemu produkcje to interaktywne filmy. Wzbudzają tyle samo emocji, są tak samo dobrze skonstruowane fabularnie i technicznie, tyle, że pozwalają nam w wydarzeniach uczestniczyć, a nie tylko biernie się przyglądać. Jeśli ktoś wątpi, że „jakaś tam gierka” może dorównać „Szeregowcowi Ryanowi” lub „Kompanii Braci” – zapraszam do obejrzenia tego filmiku. Ja, po obejrzeniu go, długo zbierałem szczękę z podłogi.

Czy nadchodzi więc zmierzch filmu i książki? Zapewne nie – sam nie chciałbym, aby tak się stało. Ale warto wreszcie dostrzec, że gry wideo nie są już tylko „rozrywką dla niedojrzałych” lub „dziełem szatana”. To nie tylko genialne w swojej formie zjawisko, ale też biznes. Który powoli, małymi kroczkami, wypiera swoich starszych braci z rynku. Gdzieniegdzie zaś gry zdołały już uzyskać tak wysoki status, jak w Europie piłka nożna. Ale o tym innym razem.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...