Uderz w stół, a sędziowie się odezwą...

Dodano:
Po moimi ostatnim wpisie na blogu otrzymałem kilka ciekawych komentarzy - prawdopodobnie od ludzi powiązanych ze środowiskiem sędziowskim. Jestem zachwycony tym, że nie muszę się do nich zwracać w formule Wysoki Sądzie, tylko normalnie: człowieku.
Johnson stwierdził, że uzasadnienie wyroku to przede wszystkim wyłącznie powołanie się na przepisy, zarzucając mi, że nie wiem o czym piszę. Przypominam panu i mam nadzieję, że nie orzekał pan nigdy m.in. bez własnej oceny materiału dowodowego w sprawie - co jest komplementarną częścią formalnego uzasadnienia i zakichanym obowiązkiem sędziego.

Kolejny kwiatek: Konikk - pisze m.in. "sugeruje Pan, że sędzia swoją intelektualną pracę nad sprawą wykonuje pisząc uzasadnienie?". Ja nie tylko sugeruję, ale mam taką nadzieję, jako obywatel Państwa Prawa, że o sprawiedliwości orzeka osoba, która w sposób intelektualny i osobisty potrafi uzasadnić swój wyrok bądź orzeczenie.

Hueh jest najlepszy. Napisał: "Jaki jest sens produkowania innego uzasadnienia dla tego samego stanu rzeczy?". Po co więc kolejny sędzia do orzekania w kolejnej sprawie, w której jest ten "sam stan rzeczy"? Przecież on to biedne społeczeństwo też kosztuje. A tak à propos, czy sędziowie płacą ZUS?

Ale: de minimis non curat lex...
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...