Marzenia w kamizelce i bez!

Dodano:
- Au! Chyba złamałam nos! - wydusiłam z bólu.
Gwiazdki wirowały mi przed oczami. Jak w bajce.

- Co ty zrobiłaś?! - przeraziła się moja teściowa.

- Chyba muszę częściej pić wino! - zażartowałam. Chciałam odreagować tempo życia. Jutrzejsze pisarskie zawody. Nieprzespaną noc Jasia w Zakopanem. Wyjazd Maćka (seniora) na pierwszy w życiu rejs z kolegami. Obrażoną mamę, dla której ważniejsze jest to, co powiedzą inni...

Sporo tego. Postanowiłam wypić odrobinę wina. Rzadko to robię! Dzisiaj musiałam, żeby nie wypaść z kołowrotka chomika. Korek najpierw wpadał do butelki, a kiedy chciałam go wyciągnąć urwał się i dostałam korkociągiem w nos!

Jutro gala Blog Roku. Wyścigi z pisania. Dla mnie ważne, bo odkąd pamiętam marzyłam, żeby skrobać, stukać, notować. Nareszcie mam na to czas! Dzieci wyszły z pieluch, moja nowa praca żąda tony liter! Żyć i nie umierać!

- Masz czerwony nos! - usłyszałam głos teściowej.

- Zaraz przyłożę lód, może zejdzie do rana! - westchnęłam.

W drodze do lodówki rzuciłam okiem na walizkę seniora. Podejrzanie pusta czekała na przygodę! Jutro wieczorem, kiedy ja wyruszę na galę, poleci na drugi koniec świata!

Beze mnie!

Ale od czego są przyjaciółki?! Telefon wyrwał mnie z czarnowidztwa:

- Kreacja gotowa? - zapytała Magda, moja bratnia dusza.

Co ja bym bez niej zrobiła?!

- Niegotowa. Jak zawsze. Pomyślę o tym jutro! - rzuciłam.

- Miałaś jechać po sukienkę! - skarciła.

- Byłam w sklepie żeglarskim. Zamiast kiecki dla siebie szukałam kamizelki ratunkowej dla Maćka (gdyby koledzy zawiedli! :-)

- Kochana, jutro twój dzień. Nie potrzebujesz kamizelki! - rzuciła na do widzenia.

...

Kilka godzin wcześniej:

- Poproszę najlepszą kamizelkę ratunkową - powiedziałam w sklepie żeglarskim.

- Pneumatyczną?

- Jeśli jest najlepsza to tak. Mąż rusza jutro w pierwszy w życiu rejs katamaranem. Męska wyprawa. Zabawa. Przygoda. Szaleństwo - wyjaśniłam.

- Może jeszcze worek nieprzemakalny na rzeczy? - zaproponował sprzedawca.

- Może...

Wyobraziłam sobie Maćka w ciasnej kajucie, w śpiworze, z nienaładowanym iPhonem i zbutwiałymi ciuchami. Niewyobrażalne! :-)

- Poproszę ten plecak nieprzemakalny i jeszcze buty antypoślizgowe - dodałam (szkoda zębów! :-)

"Egzotyczny" prezent na 44 urodziny dla Maćka spakowałam w ładną torbę.

- Ma pan coś na rekiny? - zażartowałam w sklepie na do widzenia.

- Tylko scyzoryk - uśmiechnął się sprzedawca.

- Może nie wystarczyć - podziękowałam.

Jutro każde z nas spełni swoje dziecięce marzenia :-)
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...