Proces Husajna wznowiony (aktl.)

Dodano:
W Bagdadzie po 40 dniach wznowiono proces byłego prezydenta Iraku Saddama Husajna, oskarżonego o zbrodnie przeciwko ludzkości.
Saddam Husajn spierał się z sędzią i skarżył się na "okupantów" Iraku. Prokurator przedstawił pierwsze zeznanie świadka.

Obok obrońców zasiadł były prokurator generalny USA Ramsey Clark, przeciwnik wojny irackiej, który chce "bronić praw" Saddama. Sąd dopuścił go, a także byłego ministra sprawiedliwości Kataru, Nadżiba an-Nuejmiego, jako doradców obrony.

Obalony prezydent, w białej koszuli, ciemnej marynarce i z  egzemplarzem Koranu pod pachą, pojawił się w sali sądowej z  kilkuminutowym opóźnieniem.

Zapytany przez prowadzącego proces sędziego Rizgara Amina o  przyczynę, poskarżył się na "obcych strażników", którzy kazali mu wejść po schodach cztery piętra w kajdankach i łańcuchach, gdy w  silnie strzeżonym gmachu sądu zepsuła się winda.

Kiedy Amin oświadczył, że powie strażnikom, by się to więcej nie  powtórzyło, Saddam odparł gniewnie: "Pan nie powinien im mówić, lecz rozkazywać. Pan jest suwerennym Irakijczykiem, a oni są najeźdźcami i okupantami".

Były prezydent Iraku znajduje się pod jurysdykcją irackiego wymiaru sprawiedliwości i jest sądzony przez Iracki Trybunał Specjalny, ale przebywa w więzieniu pod strażą wojsk amerykańskich.

Saddam poskarżył się następnie, że strażnicy odebrali mu pióro i  papiery z notatkami potrzebnymi na procesie. Gdy podniósł głos, w  relacji telewizyjnej z procesu wyłączono dźwięk, a na ekranie zamiast Saddama i Amina pojawił się obraz wagi sprawiedliwości wiszącej w sali rozpraw za sędzią.

Relacje z procesu przekazuje amerykańska firma Court TV z 30- minutowym opóźnieniem, co pozwala irackim oficjelom ucinać obraz i  dźwięk, gdy pojawia się coś, czego nie aprobują.

Ponieważ po pierwszej rozprawie, która odbyła się 19 października, nieznani sprawcy zamordowali dwóch adwokatów z  zespołu obrońców, a trzeciego ranili, środki bezpieczeństwa jeszcze zaostrzono. Telewizja nie pokazuje twarzy żadnego obrońcy i tylko jednego z pięciu sędziów - Amina.

Dwie godziny przed wznowieniem procesu granat moździerzowy spadł na teren ufortyfikowanej Zielonej Strefy, rządowej enklawy, gdzie mieści się sąd. Nikt nie ucierpiał.

Były dyktator Iraku odpowiada razem z pozostałymi oskarżonymi za  masakrę ponad 140 mieszkańców miejscowości Dudżail, dokonaną z  zemsty za zamach na jego życie w roku 1982.

Może to być pierwszy z serii procesów Saddama, oskarżonego także o inne zbrodnie przeciwko ludzkości, ludobójstwo i zbrodnie wojenne.

Żaden z ośmiu podsądnych nie przyznaje się do winy.

Na początku rozprawy poniedziałkowej, gdy sędzia zgodził się, by  Ramsey Clark i były minister sprawiedliwości Kataru Nadżib Nuejmi wspomogli obrońców, Nuejmi zażądał przerwania procesu do czasu, gdy zapewni się bezpieczeństwo obronie.

Amin odparł, że odpowie mu na piśmie i dopuścił do głosu prokuratora, który przedstawił nagranie wideo z 1982 roku, pokazujące Saddama, jak w Dudżailu rozkazuje swym pomocnikom przesłuchać podejrzanych o udział w zamachu na jego życie.

Sędzia odczytał następnie zeznania nieżyjącego już świadka na  temat represji, jakim poddano ludność Dudżailu.

Świadek, były funkcjonariusz saddamowskiej służby bezpieczeństwa Wadah Ismail asz-Szejk, zmarł w zeszłym miesiącu na raka, ale  przed śmiercią złożył zeznania, które nagrano na taśmie wideo.

W lipcu 1982 roku, gdy Saddam przejeżdżał przez Dudżail, grupa bojowców działającej w podziemiu partii szyickiej Dawa ostrzelała kolumnę samochodów rządowych z zasadzki w gaju palmowym.

Saddamowi nic się nie stało, ale za karę przeszło 1500 mieszkańców Dudżailu, w tym kobiety i dzieci, przesiedlono na  wiele lat do obozów na pustyni, a 143 mężczyzn skazano na śmierć i  powieszono w roku 1985 w więzieniu Abu Ghraib.

Zniszczono też gaje palm daktylowych, podstawę egzystencji ludności Dudżailu.

Asz-Szejk zeznał, że jeden z oskarżonych, Barzan Ibrahim, brat przyrodni Saddama i w owym czasie szef Muchabaratu, czyli służby bezpieczeństwa, "osobiście wydawał rozkazy" masowych aresztowań. Do więzienia wtrącono wtedy około 400 ludzi, w tym kobiety, dzieci i starców, choć w zamachu, według oceny świadka, uczestniczyło tylko od siedmiu do 12 ludzi.

"Osobiści ochroniarze Saddama uczestniczyli w zabijaniu ludzi" -  powiedział asz-Szejk.

Po przerwie sędzia Amin mimo protestów prokuratora odroczył rozprawę do 5 grudnia, aby dać jednemu z oskarżonych, byłemu wiceprezydentowi Iraku Tasze Ramadanowi, czas na wybranie sobie nowego obrońcy na miejsce tego, który zginął w zamachu. Wprawdzie sąd przydzielił mu nowego adwokata, ale Ramadan oświadczył, że  chce sam znaleźć sobie kogoś innego.

ss, ks, pap

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...