Kazachstan Kwaśniewskiego

Dodano:
Aleksander Kwaśniewski ma, tak niezbędny politykowi, dar przekazywania myśli zwięźle i bez zbędnych pietyzmów. W listopadzie w wywiadzie dla kazachskiej agencji Khabar Kwaśniewski pięknie powiedział, że "Polska, Europa i cały świat wysoko ocenia osiągnięcia Kazachstanu w procesie budowy demokratycznych instytucji społeczeństwa obywatelskiego". I miał rację.
Dziś świat nadal docenia demokratyczne osiągnięcia Kazachstanu, a społeczeństwo obywatelskie daje temu wyraz ponownie wybierając na prezydenta Nazarbajewa. Nie to co w Polsce.

Wybory w Kazachstanie przebiegły spokojnie i bez nadmiernego zainteresowania światowych mediów. Rewolucji, podobnie jak w Azerbejdżanie nie było. Tu nawet nie bardzo jest kto rewolucję organizować. Zresztą po co. Kazachstan jest państwem - jak na warunku azjatyckie - bardzo bogatym. Nursułtan Nazarbajew, choć to władca względnie srogi nie morduje jeszcze przeciwników politycznych. Opozycja pozaparlamentarna jest, ale nikt nie chce jej słuchać. Słowem, porządna środkowoazjatycka demokracja.

To, że rządy Nazarbajewa są aksamitną dyktaturą podlaną sporą ilością ropy i gazu powoduje, że Zachód nawet nie przebąkuje o rewolucji w tym kraju. Zresztą przy tych warunkach byłoby ją bardzo trudno przeprowadzić. Kazachstan jest krajem atrakcyjnym nawet dla Rosjan mieszkających w obszarach przygranicznych. Nazarbajew doskonale lawiruje między Moskwą, a europejskimi stolicami. Dziś to właśnie on jest jednym z przyszłych gwarantów niezależności energetycznej Ukrainy. I obok Rosji kolejnym gwarantem dostaw gazu na Zachód i do Chin.

Kazachstan pełni ważną rolę. Kwaśniewski ma rację. Tyle, że na zachodzie mówią to po cichu, albo jedynie sygnalizują. Polski prezydent jednak wie lepiej. Widać potrafi się odnaleźć w każdym miejscu i sytuacji.

Grzegorz Sadowski

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...