Kwaśniewski wspólnym kandydatem do ONZ?
"Zasadnicze dzisiaj jest to, czy rzeczywiście, kiedy był wybierany na drugą kadencję Kofi Annan, było uzgodnienie, że następny kandydat jest z Azji, czy nie" - powiedział Kwaśniewski pytany o swoje ewentualne kandydowanie na stanowisko sekretarza generalnego ONZ.
"Jeżeli było uzgodnienie, że następny sekretarz jest z Azji, to muszę powiedzieć, że ja przy wszystkich swoich talentach - a powiem nieskromnie mam ich dużo - tego warunku nie spełniam" - mówił.
"Jeżeli natomiast sprawa jest otwarte, jeżeli Europa Środkowowschodnia, która nigdy nie miała sekretarza generalnego ma szanse i może wysuwać kandydatury, to wtedy rozmowa jest zupełnie innego typu - zaznaczył polski prezydent. Dodał, że w takim wypadku mógłby "tego rodzaju propozycję rozpatrywać bardzo poważnie".
Kwaśniewski podkreślił jednocześnie, że zanim zacznie się mówić o nazwiskach, musi być wiadomo, czy ONZ będzie się reformował, czy chce "iść dalej tą samą drogą".
Według niego, jeśli ONZ zdecyduje się na głębokie reformy, to otwiera się w niej miejsce dla polityków, jeżeli nie - na jej czele powinien stanąć dyplomata. Prezydent podkreślił, że on sam widzi się "w kontekście polityków, a nie dyplomatów".
"Moja odpowiedź jest więc taka: ani tak, ani nie, bardzo wiele zależy od tego, co się będzie działo w przyszłości" - oświadczył. "Jedno jest pewne (...) w przyszłym roku będę miał niewątpliwie więcej wolnego czasu" - zażartował.
Sekretarz generalny ONZ wybierany jest przez Zgromadzenie Ogólne NZ na podstawie rekomendacji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rekomendowany przez Radę kandydat musi uzyskać poparcie 9 z 15 państw wchodzących w skład RB ONZ. Każdy z pięciu stałych członków Rady może skorzystać z prawa weta i zablokować w ten sposób daną kandydaturę.
Podczas gdy Chiny i Rosja wskazały na azjatyckiego następcę Annana, amerykański ambasador w ONZ John Bolton powiedział jakiś czas temu, że Stany Zjednoczone "nie tylko w Azji szukają następcy Annana".
ss, pap