Ukraińska lekcja

Dodano:
Rosyjsko-ukraińska wojna o gaz powinna być dzwonkiem alarmowym dla polskich władz. Polska jest znacznie bardziej uzależniona od dostaw surowców strategicznych z Rosji niż Ukraina - sprowadzamy blisko 70 proc. gazu i 100 proc. ropy naftowej. Jesteśmy więc znacznie bardziej podatni na szantaż energetyczny niż Ukraińcy.
Polska nigdy nie będzie krajem niezależnym energetycznie, bo mamy za mało własnych surowców. Możemy natomiast być krajem bezpiecznym energetycznie. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby połowę potrzebnej polskim rafineriom ropy sprowadzać tankowcami przez port gdański (taka sytuacja miała miejsce jeszcze w połowie lat 90.). Surowce z Rosji bynajmniej nie są tańsze. Ropa, chociaż teoretycznie jest parę dolarów na baryłce tańsza, to z uwagi na dużą zawartość siarki jest droższa w przerobie i wymaga droższej aparatury rafinacyjnej.

Przykład Ukrainy dobitnie pokazuje też, że surowce strategiczne mogą i są wykorzystywane przez Rosję jako środek nacisku politycznego. Ignorując tą kwestię Polska naraża się na znalezienie się w znacznie gorszej sytuacji niż Ukraina. Korzyści z obecnego stanu rzeczy nie widać (surowce z Rosji wcale nie są tańsze). Rosyjskie koncerny naftowo-gazowe mogą prowadzić wspólną politykę windowania cen. Aby zapiec czarnemu scenariuszowi trzeba zmienić proporcje, tak aby nie sprowadzać z jednego państwa więcej niż połowę potrzebnych surowców.

Jan Piński

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...