Mistrz inwestycji
Dodano:
Nie lubi ryzyka. Co innego z odwagą. Odważnym szczęście sprzyja
Z wykształcenia Piotr Przedwojski jest informatykiem. Studiował na Politechnice Poznańskiej, jego specjalizacją są komputerowe systemy wspomagania decyzji. Przez ponad rok pracował w zawodzie. W 1996 r. uznał jednak, że praca ta go nudzi, i rzucił wyzwanie rynkowi kapitałowemu. - Nowa praca jest ciekawsza, ciągle coś się dzieje - śmieje się.
Przez rok był maklerem i analitykiem w Biurze Maklerskim BMT. W 1997 r. przeszedł na stanowisko analityka do WBK AIB Asset Management. Od sześciu lat zarządza portfelami akcyjnymi w TFI BZ WBK AIB, a od czterech pracuje również w BZ WBK AIB Asset Management jako doradca inwestycyjny. Jego zasługą są bardzo dobre wyniki funduszy Arka Akcji i Arka Zrównoważony. W ubiegłym roku oba były najlepsze w swoich grupach. Pierwszy dał 91-proc. stopę zwrotu, natomiast drugi prawie 45-proc. - Jestem zarządzającym tych funduszy, ale pracuję w zespole, sukces jest więc naszym wspólnym sukcesem - podkreśla skromnie.
Wykształcenie matematyczne - jak sam mówi - nie pomaga mu bezpośrednio, ale też i nie przeszkadza. W podejmowaniu decyzji inwestycyjnych nie wyklucza intuicji, ale za najważniejsze uważa zebranie faktów, wyciągnięcie trafnych wniosków i konsekwentną realizację postanowień. Imponują mu Warren Buffett i Peter Lynch, zarządzający funduszem Fidelity Magellan.
- Jest wielu ludzi z lepszą intuicją, zapewne inteligentniejszych, ale nie umieją podjąć odpowiednich decyzji i zrealizować swoich planów - uśmiecha się Piotr Przedwojski. - A w dążeniu do sukcesu dyscyplina jest niezbędna. Trzeba się trzymać tego, co się postanowiło, choć czasem jest to trudne, zwłaszcza gdy rynkowi towarzyszy duże ryzyko. Sam nie uważa się za ryzykanta. - Ryzykanctwo ma wydźwięk pejoratywny. Na dłuższą metę nie sprawdza się. Co innego odwaga, odważnym szczęście sprzyja - twierdzi z przekonaniem.
Odwagi mu nie brakuje, przynajmniej w inwestowaniu na warszawskiej giełdzie. W połowie 2003 roku w portfelu Arka Akcji 85 proc. stanowiły walory polskich spółek, mimo że obowiązujący w nich limit może się wahać od 50 do 100 proc. - Giełda zareagowała na prognozowane ożywienie gospodarcze adekwatnie - mówi. Zareagował i on.
- Staramy się inwestować w spółki, które uważamy za niedowartościowane. Wszystkie inwestycje analizujemy pod kątem ryzyka i spodziewanego zysku. Wcześniejsze wyniki jako takie nas nie interesują, chyba że są zapowiedzią przyszłych - odsłania kulisy swojej pracy.
W tym roku stawia na spółki przemysłowe. - Ożywienie gospodarcze będzie coraz bardziej widoczne w wynikach tych firm. Poprawę koniunktury powinny odczuć przede wszystkim spółki surowcowe, budowlane i internetowe. Wszyscy mówią o perspektywach, które się pojawiają przed tymi ostatnimi, ale po boomie w 2000 roku nie wszyscy mają jeszcze odwagę w nie inwestować - tłumaczy. Na pytanie, w jakie spółki na pewno by nie zainwestował, odpowiada: - W niewłaściwie zarządzane.
Za przewartościowany uważa sektor bankowy - wcześniejsze wyniki banków w żaden sposób nie uzasadniają ich obecnej wyceny rynkowej - mówi. - Przy obecnym poziomie bezrobocia (20 proc.), szczupłości i strukturze krajowych zasobów kapitałowych polski rynek finansowy stoi przed wielką szansą. I dlatego przyszłość widzi optymistycznie. - Gospodarka stopniowo wychodzi z dołka, ożywienie dopiero się zaczyna - mówi.
Nie planuje jednak zwiększenia poziomu inwestycji w akcje. - W tej chwili jest ono bliżej górnych limitów, a akcji i tak będziemy musieli dokupować, bo aktywów i ciekawych możliwości inwestycyjnych ciągle przybywa - dodaje Piotr Przedwojski.
Przez rok był maklerem i analitykiem w Biurze Maklerskim BMT. W 1997 r. przeszedł na stanowisko analityka do WBK AIB Asset Management. Od sześciu lat zarządza portfelami akcyjnymi w TFI BZ WBK AIB, a od czterech pracuje również w BZ WBK AIB Asset Management jako doradca inwestycyjny. Jego zasługą są bardzo dobre wyniki funduszy Arka Akcji i Arka Zrównoważony. W ubiegłym roku oba były najlepsze w swoich grupach. Pierwszy dał 91-proc. stopę zwrotu, natomiast drugi prawie 45-proc. - Jestem zarządzającym tych funduszy, ale pracuję w zespole, sukces jest więc naszym wspólnym sukcesem - podkreśla skromnie.
Wykształcenie matematyczne - jak sam mówi - nie pomaga mu bezpośrednio, ale też i nie przeszkadza. W podejmowaniu decyzji inwestycyjnych nie wyklucza intuicji, ale za najważniejsze uważa zebranie faktów, wyciągnięcie trafnych wniosków i konsekwentną realizację postanowień. Imponują mu Warren Buffett i Peter Lynch, zarządzający funduszem Fidelity Magellan.
- Jest wielu ludzi z lepszą intuicją, zapewne inteligentniejszych, ale nie umieją podjąć odpowiednich decyzji i zrealizować swoich planów - uśmiecha się Piotr Przedwojski. - A w dążeniu do sukcesu dyscyplina jest niezbędna. Trzeba się trzymać tego, co się postanowiło, choć czasem jest to trudne, zwłaszcza gdy rynkowi towarzyszy duże ryzyko. Sam nie uważa się za ryzykanta. - Ryzykanctwo ma wydźwięk pejoratywny. Na dłuższą metę nie sprawdza się. Co innego odwaga, odważnym szczęście sprzyja - twierdzi z przekonaniem.
Odwagi mu nie brakuje, przynajmniej w inwestowaniu na warszawskiej giełdzie. W połowie 2003 roku w portfelu Arka Akcji 85 proc. stanowiły walory polskich spółek, mimo że obowiązujący w nich limit może się wahać od 50 do 100 proc. - Giełda zareagowała na prognozowane ożywienie gospodarcze adekwatnie - mówi. Zareagował i on.
- Staramy się inwestować w spółki, które uważamy za niedowartościowane. Wszystkie inwestycje analizujemy pod kątem ryzyka i spodziewanego zysku. Wcześniejsze wyniki jako takie nas nie interesują, chyba że są zapowiedzią przyszłych - odsłania kulisy swojej pracy.
W tym roku stawia na spółki przemysłowe. - Ożywienie gospodarcze będzie coraz bardziej widoczne w wynikach tych firm. Poprawę koniunktury powinny odczuć przede wszystkim spółki surowcowe, budowlane i internetowe. Wszyscy mówią o perspektywach, które się pojawiają przed tymi ostatnimi, ale po boomie w 2000 roku nie wszyscy mają jeszcze odwagę w nie inwestować - tłumaczy. Na pytanie, w jakie spółki na pewno by nie zainwestował, odpowiada: - W niewłaściwie zarządzane.
Za przewartościowany uważa sektor bankowy - wcześniejsze wyniki banków w żaden sposób nie uzasadniają ich obecnej wyceny rynkowej - mówi. - Przy obecnym poziomie bezrobocia (20 proc.), szczupłości i strukturze krajowych zasobów kapitałowych polski rynek finansowy stoi przed wielką szansą. I dlatego przyszłość widzi optymistycznie. - Gospodarka stopniowo wychodzi z dołka, ożywienie dopiero się zaczyna - mówi.
Nie planuje jednak zwiększenia poziomu inwestycji w akcje. - W tej chwili jest ono bliżej górnych limitów, a akcji i tak będziemy musieli dokupować, bo aktywów i ciekawych możliwości inwestycyjnych ciągle przybywa - dodaje Piotr Przedwojski.