Redukcja zysków
Dodano:
Warto interesować się rynkiem pierwotnym, ale nie należy ulegać obecnej euforii. O atrakcyjności inwestycji decyduje nie tylko cena akcji. Trzeba też brać pod uwagę ujęte w prospekcie czynniki ryzyka.
Przybywa spółek i inwestorów.
Jednak zwrot z kapitału jest ograniczony
W ciągu ostatnich pięciu miesięcy na GPW zadebiutowało siedem spółek. Wszystkie przyniosły zyski już podczas pierwszego notowania. Mimo to bardziej intratne mogły okazać się transakcje zawarte na giełdzie niż kupno akcji w ofercie publicznej.
Inwestycje na rynku pierwotnym przyniosły oczekiwane zyski tylko tym inwestorom, którzy liczyli się z redukcjami zapisów i na kupno akcji przeznaczyli odpowiednio większe kwoty. Inwestorzy, którzy chcieli zainwestować w akcje Śnieżki 10 tys. zł, w wyniku redukcji zapisów mogli kupić akcje za 3,7 tys. zł. Ich sprzedaż na pierwszej sesji notowań 31 grudnia 2003 r. dała 1771 zł zysku, zaś przetrzymanie do połowy kwietnia pozwoliło zarobić o tysiąc złotych więcej.
Teoretycznie to doskonała inwestycja. Mogła być jednak jeszcze lepsza. Zainwestowanie tych samych pieniędzy w akcje Śnieżki nie w ofercie pierwotnej, lecz w dniu jej debiutu giełdowego i sprzedaż w połowie kwietnia pozwalała zarobić ponad dwa razy więcej. Nie brakowało też okazji do kupna papierów po znacznie niższej cenie niż w dniu pierwszego notowania, ponieważ kurs akcji ponad miesiąc zniżkował. Tak jak kursy większości ostatnich debiutantów, które przez pierwszy okres notowań znajdowały się w trendzie spadkowym. Wycena Betacomu spadła nawet w drugiej połowie kwietnia poniżej ceny emisyjnej.
Jak świeże bułeczki
W wypadku Redanu, ATM, Betacomu i DGA redukcje zapisów wynosiły od 80 do 96 proc. Zyski osiągnięte w dniu pierwszego notowania były znikome, a inwestorzy musieli czekać na zwrot zablokowanych pieniędzy.
- Wszystkie emisje plasowane są na rynku bez żadnych problemów, a zapisy na akcje znacznie przekraczają wielkości ofert. Inwestorzy mogą uważać, że wszystkie kolejne emisje będą również sukcesem, ale w długim terminie tak być nie musi - uprzedza Piotr Przedwojski, zarządzający funduszami Arka.
Na razie emitenci wykorzystują sytuację i ustalają ceny blisko górnej granicy widełek.
- Popyt jest tak duży, że sprzedają się wszystkie oferty, mimo że część z nich przy tak wysokich limitach cen w normalnych warunkach nie powinna dojść do skutku - uważa Bartłomiej Michalski z BDM PKO BP.
- Przy kupnie akcji na rynku pierwotnym ważny jest horyzont inwestycyjny - wyjaśnia Piotr Przedwojski.
- Jeśli ktoś zamierza szybko realizować zyski, w czasie panującej na rynku euforii może kupować niemal wszystko. Inaczej jest przy inwestycjach długoterminowych. One wymagają dokładniejszego przyjrzenia się ofercie. Zdaniem naszego rozmówcy, warto sprawdzić, jak długo działa firma, jak się rozwijała, czy jest znana i oczywiście jakie ma przychody i zyski. Zaufanie jest szczególnie istotne przy spółkach bez historii na rynku kapitałowym.
- Unikałbym firm, których dynamika przychodów i zysków była zaskakująco wysoka - to budzi nieufność. Oczywiście firma, która się rozwija, potrzebuje kapitału. Czasem jednak okazuje się, że przeinwestowała, a emisja akcji jest koniecznością. Wtedy wejście na giełdę nie przysparza wartości, służy jedynie do realizacji zysków. Stawiałbym więc na firmy, które rozwijają się wolniej, ale za to stabilnie - mówi Przedwojski.
Czeka nas wysyp ofert
rynek i tak zweryfikuje zawyżone wyceny. Spadek cen akcji może wynikać nie tylko z ogólnej korekty spadkowej. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że przyczyną mogą być również negatywne informacje napływające ze spółek.
Na obniżenie notowań Redanu i Betacomu wpłynęła wyprzedaż akcji przez kluczowych inwestorów. I o ile w wypadku pierwszej prezes kontrolujący spółkę zapowiadał taki krok, to zarząd Betacomu zapowiadał przed wejściem na giełdę, że nie przewiduje zmian w akcjonariacie. Mimo to największy akcjonariusz - fundusz Advanced Technologies Investments - wycofał się z inwestycji. Na domiar złego dwa tygodnie po debiucie spółka obniżyła prognozy zysków za 2004 rok, co dodatkowo zmniejszyło jej wiarygodność.
Akcjonariusze doceniają również dobre informacje, czego najlepszym przykładem są notowania Śnieżki. Trudno jednak przewidzieć, jakie niespodzianki sprawią swoim akcjonariuszom kolejni kandydaci na parkiet. A wysyp ofert jest dopiero przed nami.
Od 17 do 19 maja będzie można zapisywać się na akcje Elstar Oil, firmy zajmującej się produkcją surowego oleju rzepakowego, rafinowanych olejów roślinnych i tłuszczów oraz ewentualnie biopaliw. Od 14 maja będą przyjmowane zapisy na akcje importera i dystrybutora części zamiennych do samochodów Inter Cars, a od 17 maja na akcje firmy z tej samej branży JC Auto.
- Warto przyjrzeć się spółkom, które będą reprezentowały na giełdzie nowy sektor. Poszerzenie oferty o kolejne branże daje inwestorom większe pole wyboru - mówi Bartłomiej Michalski. Według niego, spółki, które będą jakimś novum, mają większe szanse na odniesienie sukcesu niż te, które powielają pomysły firm już notowanych na parkiecie, jak np. Artman. - Warto także przyjrzeć się największym firmom wybierającym się na parkiet w drugiej połowie roku - grupom medialnym oraz bankowi PKO BP - twierdzi analityk.
Zanim to nastąpi, inwestorzy będą mogli kupić akcje Hygieniki, Wydawnictw Szkolnych i Pegagogicznych, Artmana, Compu Rzeszów i Torfarmu.
Według analityków, ciekawą spółką jest Comp Rzeszów. Uważają jednak, że atrakcyjność tej oferty będzie zależała od ustalonej ceny za akcje. Podobnie jest w wypadku WSiP, gdzie dodatkowym czynnikiem zachęcającym do kupna akcji byłoby wejście do niej inwestorów finansowych (przy okazji prywatyzacji).
Analitycy są zgodni, że warto interesować się rynkiem pierwotnym, ale nie należy ulegać euforii. O atrakcyjności inwestycji decyduje bowiem cena akcji. Trzeba też brać pod uwagę wszystkie ujęte w prospekcie czynniki ryzyka. Ich uświadomienie sobie pozwoli uniknąć rozczarowań.
Naszym zdaniem*:
Inter Cars - kupuj przy cenie poniżej 18 zł
JC Auto - kupuj przy cenie poniżej 18 zł
Artman - kupuj przy cenie poniżej 16 zł
Elstar Oils - kupuj przy cenie poniżej 27 zł
Hygienika - kupuj przy cenie poniżej 13 zł
*na podstawie prospektów i opinii analityków,
przy nieznanych jeszcze cenach emisyjnych;
zakładając WIG w chwili emisji na poziomie ok. 23 tys. pkt
Jednak zwrot z kapitału jest ograniczony
W ciągu ostatnich pięciu miesięcy na GPW zadebiutowało siedem spółek. Wszystkie przyniosły zyski już podczas pierwszego notowania. Mimo to bardziej intratne mogły okazać się transakcje zawarte na giełdzie niż kupno akcji w ofercie publicznej.
Inwestycje na rynku pierwotnym przyniosły oczekiwane zyski tylko tym inwestorom, którzy liczyli się z redukcjami zapisów i na kupno akcji przeznaczyli odpowiednio większe kwoty. Inwestorzy, którzy chcieli zainwestować w akcje Śnieżki 10 tys. zł, w wyniku redukcji zapisów mogli kupić akcje za 3,7 tys. zł. Ich sprzedaż na pierwszej sesji notowań 31 grudnia 2003 r. dała 1771 zł zysku, zaś przetrzymanie do połowy kwietnia pozwoliło zarobić o tysiąc złotych więcej.
Teoretycznie to doskonała inwestycja. Mogła być jednak jeszcze lepsza. Zainwestowanie tych samych pieniędzy w akcje Śnieżki nie w ofercie pierwotnej, lecz w dniu jej debiutu giełdowego i sprzedaż w połowie kwietnia pozwalała zarobić ponad dwa razy więcej. Nie brakowało też okazji do kupna papierów po znacznie niższej cenie niż w dniu pierwszego notowania, ponieważ kurs akcji ponad miesiąc zniżkował. Tak jak kursy większości ostatnich debiutantów, które przez pierwszy okres notowań znajdowały się w trendzie spadkowym. Wycena Betacomu spadła nawet w drugiej połowie kwietnia poniżej ceny emisyjnej.
Jak świeże bułeczki
W wypadku Redanu, ATM, Betacomu i DGA redukcje zapisów wynosiły od 80 do 96 proc. Zyski osiągnięte w dniu pierwszego notowania były znikome, a inwestorzy musieli czekać na zwrot zablokowanych pieniędzy.
- Wszystkie emisje plasowane są na rynku bez żadnych problemów, a zapisy na akcje znacznie przekraczają wielkości ofert. Inwestorzy mogą uważać, że wszystkie kolejne emisje będą również sukcesem, ale w długim terminie tak być nie musi - uprzedza Piotr Przedwojski, zarządzający funduszami Arka.
Na razie emitenci wykorzystują sytuację i ustalają ceny blisko górnej granicy widełek.
- Popyt jest tak duży, że sprzedają się wszystkie oferty, mimo że część z nich przy tak wysokich limitach cen w normalnych warunkach nie powinna dojść do skutku - uważa Bartłomiej Michalski z BDM PKO BP.
- Przy kupnie akcji na rynku pierwotnym ważny jest horyzont inwestycyjny - wyjaśnia Piotr Przedwojski.
- Jeśli ktoś zamierza szybko realizować zyski, w czasie panującej na rynku euforii może kupować niemal wszystko. Inaczej jest przy inwestycjach długoterminowych. One wymagają dokładniejszego przyjrzenia się ofercie. Zdaniem naszego rozmówcy, warto sprawdzić, jak długo działa firma, jak się rozwijała, czy jest znana i oczywiście jakie ma przychody i zyski. Zaufanie jest szczególnie istotne przy spółkach bez historii na rynku kapitałowym.
- Unikałbym firm, których dynamika przychodów i zysków była zaskakująco wysoka - to budzi nieufność. Oczywiście firma, która się rozwija, potrzebuje kapitału. Czasem jednak okazuje się, że przeinwestowała, a emisja akcji jest koniecznością. Wtedy wejście na giełdę nie przysparza wartości, służy jedynie do realizacji zysków. Stawiałbym więc na firmy, które rozwijają się wolniej, ale za to stabilnie - mówi Przedwojski.
Czeka nas wysyp ofert
rynek i tak zweryfikuje zawyżone wyceny. Spadek cen akcji może wynikać nie tylko z ogólnej korekty spadkowej. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że przyczyną mogą być również negatywne informacje napływające ze spółek.
Na obniżenie notowań Redanu i Betacomu wpłynęła wyprzedaż akcji przez kluczowych inwestorów. I o ile w wypadku pierwszej prezes kontrolujący spółkę zapowiadał taki krok, to zarząd Betacomu zapowiadał przed wejściem na giełdę, że nie przewiduje zmian w akcjonariacie. Mimo to największy akcjonariusz - fundusz Advanced Technologies Investments - wycofał się z inwestycji. Na domiar złego dwa tygodnie po debiucie spółka obniżyła prognozy zysków za 2004 rok, co dodatkowo zmniejszyło jej wiarygodność.
Akcjonariusze doceniają również dobre informacje, czego najlepszym przykładem są notowania Śnieżki. Trudno jednak przewidzieć, jakie niespodzianki sprawią swoim akcjonariuszom kolejni kandydaci na parkiet. A wysyp ofert jest dopiero przed nami.
Od 17 do 19 maja będzie można zapisywać się na akcje Elstar Oil, firmy zajmującej się produkcją surowego oleju rzepakowego, rafinowanych olejów roślinnych i tłuszczów oraz ewentualnie biopaliw. Od 14 maja będą przyjmowane zapisy na akcje importera i dystrybutora części zamiennych do samochodów Inter Cars, a od 17 maja na akcje firmy z tej samej branży JC Auto.
- Warto przyjrzeć się spółkom, które będą reprezentowały na giełdzie nowy sektor. Poszerzenie oferty o kolejne branże daje inwestorom większe pole wyboru - mówi Bartłomiej Michalski. Według niego, spółki, które będą jakimś novum, mają większe szanse na odniesienie sukcesu niż te, które powielają pomysły firm już notowanych na parkiecie, jak np. Artman. - Warto także przyjrzeć się największym firmom wybierającym się na parkiet w drugiej połowie roku - grupom medialnym oraz bankowi PKO BP - twierdzi analityk.
Zanim to nastąpi, inwestorzy będą mogli kupić akcje Hygieniki, Wydawnictw Szkolnych i Pegagogicznych, Artmana, Compu Rzeszów i Torfarmu.
Według analityków, ciekawą spółką jest Comp Rzeszów. Uważają jednak, że atrakcyjność tej oferty będzie zależała od ustalonej ceny za akcje. Podobnie jest w wypadku WSiP, gdzie dodatkowym czynnikiem zachęcającym do kupna akcji byłoby wejście do niej inwestorów finansowych (przy okazji prywatyzacji).
Analitycy są zgodni, że warto interesować się rynkiem pierwotnym, ale nie należy ulegać euforii. O atrakcyjności inwestycji decyduje bowiem cena akcji. Trzeba też brać pod uwagę wszystkie ujęte w prospekcie czynniki ryzyka. Ich uświadomienie sobie pozwoli uniknąć rozczarowań.
Naszym zdaniem*:
Inter Cars - kupuj przy cenie poniżej 18 zł
JC Auto - kupuj przy cenie poniżej 18 zł
Artman - kupuj przy cenie poniżej 16 zł
Elstar Oils - kupuj przy cenie poniżej 27 zł
Hygienika - kupuj przy cenie poniżej 13 zł
*na podstawie prospektów i opinii analityków,
przy nieznanych jeszcze cenach emisyjnych;
zakładając WIG w chwili emisji na poziomie ok. 23 tys. pkt