Sportfive na tropie sponsora

Dodano:
Sposób, w jaki PZPN i Sportfive szukały sponsora dla ligi, nie zachęca do inwestowania w polski futbol.
Sposób, w jaki PZPN i Sportfive szukały sponsora dla ligi, nie zachęca do inwestowania w futbol

Szczerość w naszym klubie to norma - chwalił się kiedyś Ryszard Ochódzki, prezes klubu sportowego Tęcza w komedii Miś. Dewizą Michała Listkiewicza, który przejął stery w Polskim Związku Piłki Nożnej po Marianie Dziurowiczu, było wprowadzenie do związku mechanizmów rynkowych i pełnej jawności podejmowania decyzji. Dziś wiadomo, że deklaracje obu prezesów należy traktować z jednakową powagą.

Najwięksi i najlepsi
W tygodniu poprzedzającym dwa kluczowe dla polskiej reprezentacji mecze w eliminacjach do mistrzostw świata polski światek piłkarski porzucił zainteresowanie kadrą na rzecz mało sportowych przepychanek. Uwaga skupiona jest na kontraktach sponsorskich dla ligi. Zainteresowanie godne trenera kadry ściągnął na siebie Andrzej Placzyński i reprezentowana przez niego w Polsce firma Sportfive. Wszystko za sprawą kontraktu sponsorskiego o wartości kilkaudziesięciu milionów złotych, o który ostro walczyli operatorzy sieci komórkowych Era i Idea.
Sportfive to największa europejska firma zajmująca się skupowaniem i sprzedażą praw do transmisji telewizyjnych z imprez sportowych. Na polskim rynku spółka ma prawa do relacjonowania części meczów pucharowych polskich klubów piłkarskich, meczy reprezentacji, zawodów w skokach narciarskich oraz boksu. Ma też dziesięcioletni kontrakt z PZPN, na podstawie którego szuka sponsora dla I i II ligi piłkarskiej. Już to budzi kontrowersje, bo PZPN nigdy nie organizował przetargu na taką usługę.
- Zostaliśmy wybrani, bo jesteśmy największą spółką na polskim rynku i od dawna współpracujemy z PZPN - mówi Andrzej Placzyński.
`Największą` nie jest tu najszczęśliwszym określeniem, bo Sportfive jest de facto jedyną znaczącą firmą na niewielkim polskim rynku sportowych praw telewizyjnych. Przychody przedsiębiorstwa z tytułu prowizji szacuje się na 2,5 - 3 mln zł rocznie. Inne firmy, takie jak Global Sport Net czy IMG, nie mają nawet swoich filii w Polsce. To tyle, jeśli chodzi o rynek praw telewizyjnych. Marketingiem sportowym, a do takich kategorii należy zaliczyć poszukiwanie sponsora, zajmuje się jednak w Polsce około dziesięciu firm. Bez znaczenia jest to, że działają na mniejszą skalę.
Michał Listkiewicz postawił na Sport-five, bo tę firmę darzy zaufaniem. To zapewne dlatego obyło się bez ceregieli w rodzaju konkursów czy przetargów.
Placzyński doprowadził do pozyskania Telekomunikacji Polskiej i kilku innych firm. Przedsiębiorstwa te są sponsorami pierwszej reprezentacji. Kierowana przez Michała Listkiewicza instytucja otrzymuje z tego tytułu 8-10 mln zł rocznie. Poza tym panowie są dobrymi znajomymi.
Tak naprawdę PZPN powinien znaleźć sponsora sam.
- Postawa Ery, która szybko zareagowała na wieść o planach PZPN wobec Idei, wskazuje, że wcale nie było to trudne zadanie. Tyle że w związku nikt nie chciał się tym zająć, więc w zamian za prowizję problem zrzucono na barki sprawdzonego partnera, jakim jest Sportfive - mówi przedstawiciel jednego z klubów pierwszoligowych.
Dzięki umowie z PZPN Sportfive jest teraz strategicznym partnerem związku.
- Rolę, jaką ta spółka odgrywa w polskim futbolu, można nazwać monopolem - uważa Marek Koźmiński, właściciel Górnika Zabrze.

Powtórka z rozrywki
Na podobnych zasadach w PZPN za kadencji Listkiewicza można załatwić wszystko. Za pięcioletni kontrakt z Canal+, dotyczący wyłącznego prawa do transmisji meczów ekstraklasy, francuski nadawca miał zapłacić 100 mln USD. Transakcję w imieniu PZPN organizowała firma Zbigniewa Bońka - Go & Goal. Jej właściciel był wtedy wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. W transakcji wziął udział także Sportfive. Firma reprezentowała wówczas dziesięć
z 14 klubów ekstraklasy.
Z punktu widzenia klubów, warunki wynegocjowane przez Bońka były rewelacyjne. Mimo że w porozumieniu z klubami Canal+ ograniczył wartość umowy o 40 proc., pieniądze od nadawcy stanowią trzon budżetów mniej zamożnych drużyn. Tyle że platforma cyfrowa Wizja TV, która przegrała przetarg, twierdziła, że oferowała jeszcze lepsze warunki finansowe.
Bliska i nie do końca przejrzysta współpraca PZPN i Sportfive zaowocowała prasowymi spekulacjami o jej korupcyjnym charakterze. Mówiło się o kilkumilionowej prowizji dla firmy Placzyńskiego za znalezienie sponsora.
Po publikacjach Przeglądu Sportowego i Gazety Wyborczej dowodzących, że umowa z PZPN gwarantuje Sportfive 17,5-proc. prowizję od umowy sponsorskiej, w klubach zawrzało. Andrzej Placzyński mówił BusinessWeekowi, że w wypadku tego kontraktu prowizja nie przekroczy 1 proc. Jednak sam Listkiewicz mówił już o 10 proc.
Jak prezes PZPN rozumie prawa rynkowe i dobre praktyki w biznesie - już wiadomo. Wkrótce okaże się, czy potrafi wyciągać wnioski. Jeszcze w listopadzie ma dojść do rozstrzygnięcia przetargu na prawa do transmisji spotkań ligi w następnych latach. Wiadomo, że stawka w tej rozgrywce będzie jeszcze wyższa - co najmniej 10 mln USD za sezon. Rozgrywającym będzie oczywiście Sportfive.
Dlaczego więc PZPN podejmuje dwie kluczowe decyzje w tak krótkim czasie? Być może dlatego, że zgodnie z porozumieniem zawartym przez związek z PLP w przyszłym roku obie instytucje powołają spółkę, która będzie zarządzać rozgrywkami. Trzeba się spieszyć, bo za kilka miesięcy rola, jaką w procesie decyzyjnym będzie odgrywał związek, może się znacznie zmniejszyć.

Ceny praw do relacji telewizyjnych
Gala boksu zawodowego - od 10 do 100 tys. USD - w zależności od tego, kto, gdzie i o co walczy
Mecz Wisła Kraków - Real Madryt - około 15 tys. euro
Mistrzostwa Europy w piłce nożnej - 2,5 mln euro
(ceny dla polskich stacji telewizyjnych)

Sportfive - główny rozgrywający
Spółka Sportfive powstała dwa lata temu w wyniku połączenia firm zajmujących się dystrybucją praw telewizyjnych i należących do RTL Group i Canal+. Jest największą tego typu firmą w Europie. Kilka miesięcy temu akcje należące do Canal+ i część pakietu RTL kupił fundusz inwestycyjny Advent International.
Z raportu Sportfive za 2003 rok wynika, że łączne przychody firmy wyniosły 591,5 mln euro, a zysk netto 27,2 mln euro. Ponad połowę przychodów generuje handel prawami telewizyjnymi, od czego firma pobiera prowizję. Realne przychody są więc znacznie niższe.
Wyników polskiej spółki Sportfive nie ujawnia. Sam Andrzej Placzyński szacuje wartość polskiego rynku praw do sportowych transmisji na 10 mln zł, a biorąc pod uwagę, że Sportfive jest jedynym istotnym graczem, tyle właśnie mogą wynosić przychody polskiego oddziału. Przychód liczony jako prowizja od sprzedanych praw (standardowo 15-20 proc. wartości umowy, ale w niektórych przypadkach nawet do 40 proc.) sięga 2,5-3 mln zł. Firma zatrudnia w Polsce ośmiu pracowników.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...