Kto nie lubi słońca

Dodano:
W Polsce tylko pasjonaci wierzą w energię słoneczną.
Energetyka solarna w Polsce to domena hobbystów
Dom Pomocy Społecznej w Nowej Wsi Ełckiej w 2002 roku postawił na odnawialne źródła energii. Inwestycja była kosztowna - ok.
2,7 mln zł. Zainwestowano w kolektory słoneczne, pompy ciepła ze źródeł geotermicznych, a także przystosowanie budynku (docieplenie, wymiana okien). Ponad 1,1 mln zł na tę inwestycję uzyskano w formie dotacji z Ekofunduszu i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, kolejne 650 tys. z korzystnie oprocentowanych kredytów na inwestycje ekologiczne. - Była to bardzo dobra decyzja - twierdzi Stanisław Litman, dyrektor domu. Ocenia on, że roczne oszczędności ośrodka z 280 mieszkańcami i 150 osobami obsługi to 180 tys. zł. - Z tego, co oszczędzamy, spłacamy kredyty, za dwa i pół roku powinniśmy uregulować już nasze zobowiązania wobec banków - wyjaśnia.
Jednym z najistotniejszych elementów systemu jest 320 mkw. kolektorów słonecznych, które umieszczono na dachu ośrodka. Panele służą do podgrzewania wody. - Od końca marca przez sześć miesięcy nie musimy korzystać z innych źródeł energii - mówi Litman.
Roman Lewandowski, dyrektor wojewódzkiego dziecięcego szpitala rehabilitacyjnego z Ameryki pod Olsztynkiem, sprawdzał, jak działają kolektory słoneczne w Nowej Wsi Ełckiej, i obliczył, że ich instalacja w jego szpitalu może przynieść 100 tys. zł oszczędności rocznie.
- Nasz szpital zużywa bardzo dużo wody, np. do hydromasażu, mamy też basen rehabilitacyjny - mówi.
Takich instalacji kolektorów słonecznych jak w Nowej Wsi Ełckiej i Ameryce nie jest w Polsce jednak wiele. Urosz Radowicz z Agencji Rynku Energii uważa, że udział energii słonecznej w energii elektrycznej w naszym kraju jest praktyczniej żaden. Jego zdaniem, to się nie zmieni w najbliższych kilkunastu latach, bo aby ta technologia się rozwijała, potrzebne byłyby duże dotacje.
- W polskich warunkach o wiele większe szanse ma rozwój elektrowni wodnych czy wiatrowych - uważa Radowicz.
Zbigniew Grzegorzewski, naukowiec i specjalista z zakresu energetyki słonecznej, szacuje, że w Polsce jest obecnie 33,5 tys. mkw. kolektorów słonecznych, co przekłada się na udział na poziomie 0,12 proc. w energii wytwarzanej ze źródeł odnawialnych. A mógłby być znacznie wyższy. Nie jest prawdą, że Polska ma mało korzystne warunki klimatyczne do efektywnego pozyskiwania energii pochodzącej ze słońca. Według różnych szacunków, liczba słonecznych godzin w Polsce wynosi 1200-1900 godzin rocznie. Najwięcej ciepła można pozyskać w okresie wiosenno-letnim, od kwietnia do końca września, kiedy słońce znajduje się najdłużej nad horyzontem. Zimą, kiedy zapotrzebowanie na energię rośnie, można w ten sposób pozyskać mniej niż 10 proc. tego co w lecie.
Piotr Kaczała z wrocławskiej firmy Arka, która sprzedaje i instaluje urządzenia do energii odnawialnej, przekonuje, że instalacja kolektorów słonecznych nawet u nas ma sens ekonomiczny. - Zależnie od ilości zużywanej wody taka inwestycja zwraca się po 3-7 latach - mówi. Klientami jego firmy są zwykle osoby prywatne instalujące kolektory w domach, czasami hotele lub właściciele małych basenów.
Zdaniem Zbigniewa Grzegorzewskiego, jeśli w Polsce brakuje klimatu dla energetyki słonecznej, to tylko ze strony decydentów.
- Aby zgodnie z prawem zainstalować kolektory, trzeba mieć zgodę budowlaną, podczas gdy nikt tego nie wymaga dla anteny satelitarnej. To absurd - wyjaśnia Grzegorzewski. Jego zdaniem błędem jest też, że określając udział źródeł odnawialnych w energii nie robi się szczegółowego rozróżnienia, ile z elektrowni wodnych, ile z wiatrowych, ile z pozostałych źródeł. - Dlatego praktycznie nikt w Polsce nie rozwija technologii pozyskiwania energii z ogniw fotowoltaicznych - dodaje.
Oczywiście, oprócz pasjonatów takich jak on. Grzegorzewski nie tylko napisał pracę doktorską na ten temat, ale i zastosował taką technologię w swoim domu.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...