Jak cenne może stać się złoto
Dodano:
Popyt jest duży, podaż mała, a niski kurs dolara winduje cenę kruszcu
Złoto zaczyna wreszcie być doceniane. Cztery lata temu, gdy ceny kruszcu zaczęły stopniowo rosnąć, niewiele osób wierzyło w potencjał tego metalu. Jednak od początku 2001 roku wartość wzrosła o 75 proc. i za uncję złota trzeba zapłacić już ponad 435 dolarów, czyli najwięcej od 1988 roku. - Jesteśmy świadkami hossy na rynku surowców - mówi Frank Holmes, szef U.S. Global Investors Inc., funduszu powierniczego, który stawia na dalsze umocnienie się cen metali. - Nikt nie wierzył, że ropa może skoczyć do 50 dolarów za baryłkę. Dlaczego więc złoto nie miałoby kosztować 500 dolarów za uncję?
Ożywienie jest tak duże, że pojawiła się już konkurencja, która zamierza odebrać część udziałów w rynku dotychczasowym centrom handlu złotem - Nowemu Jorkowi i Londynowi. W ubiegłym miesiącu Chicago Board of Trade zaczął oferować standardowe kontrakty terminowe na 100 uncji złota każdy. W przyszłym roku Dubaj planuje uruchomienie giełdy złota i innych surowców.
Z pewnością gwiazdy sprzyjają rynkowi złota. Wygląda na to, że administracja Busha nie ma nic przeciwko stopniowemu spadkowi dolara, co pozwoliłaby ożywić amerykański eksport. Ceny złota i kurs dolara tradycyjnie poruszają się w przeciwnych kierunkach. Ostatnie kilka lat nie były w tym wypadku żadnym wyjątkiem. Od początku 2002 roku dolar stracił 25 proc. wobec koszyka innych walut, podczas gdy złoto podrożało o 56 proc.
Na rynku zdominowanym przez inwestorów i banki centralne często zapomina się o ważnym czynniku, jakim jest popyt. Tak jak w wypadku wielu innych surowców cenę złota podbija zainteresowanie kruszcem w Azji. Złota potrzebują na biżuterię zarówno indyjskie panny młode, jak i producenci komputerów i DVD w Chinach.
Duże znaczenie dla rozwoju sytuacji ma też niewielka podaż. Po spadku cen złota z poziomu blisko 900 dolarów w 1980 roku koncerny wydobywcze zmniejszyły produkcję i pozamykały mniejsze kopalnie. - Dlatego nawet teraz może minąć kilka lat, zanim znacząco zwiększy się podaż na rynku - uważa Gregory Wilkins, prezes Barrick Gold Corp. z Toronto.
Gorączka złota nie będzie trwać wiecznie. Inflacja wciąż wydaje się pod kontrolą. Podwyżki stóp procentowych przez Bank Rezerwy Federalnej w kolejnych miesiącach mogą umocnić dolara. A popyt na kruszec zmniejszy się, jeżeli spadnie tempo wzrostu światowej gospodarki. Jak mówi Mark Zandi, główny ekonomista Economy.com Inc., firmy konsultingowej z Chester w Pensylwanii, "ceny złota stopniowo rosną, ale nie ma mowy o gwałtownym skoku". Światowi inwestorzy na rynku złota liczą, że ta prognoza się nie sprawdzi.
Joseph Weber
Ożywienie jest tak duże, że pojawiła się już konkurencja, która zamierza odebrać część udziałów w rynku dotychczasowym centrom handlu złotem - Nowemu Jorkowi i Londynowi. W ubiegłym miesiącu Chicago Board of Trade zaczął oferować standardowe kontrakty terminowe na 100 uncji złota każdy. W przyszłym roku Dubaj planuje uruchomienie giełdy złota i innych surowców.
Z pewnością gwiazdy sprzyjają rynkowi złota. Wygląda na to, że administracja Busha nie ma nic przeciwko stopniowemu spadkowi dolara, co pozwoliłaby ożywić amerykański eksport. Ceny złota i kurs dolara tradycyjnie poruszają się w przeciwnych kierunkach. Ostatnie kilka lat nie były w tym wypadku żadnym wyjątkiem. Od początku 2002 roku dolar stracił 25 proc. wobec koszyka innych walut, podczas gdy złoto podrożało o 56 proc.
Na rynku zdominowanym przez inwestorów i banki centralne często zapomina się o ważnym czynniku, jakim jest popyt. Tak jak w wypadku wielu innych surowców cenę złota podbija zainteresowanie kruszcem w Azji. Złota potrzebują na biżuterię zarówno indyjskie panny młode, jak i producenci komputerów i DVD w Chinach.
Duże znaczenie dla rozwoju sytuacji ma też niewielka podaż. Po spadku cen złota z poziomu blisko 900 dolarów w 1980 roku koncerny wydobywcze zmniejszyły produkcję i pozamykały mniejsze kopalnie. - Dlatego nawet teraz może minąć kilka lat, zanim znacząco zwiększy się podaż na rynku - uważa Gregory Wilkins, prezes Barrick Gold Corp. z Toronto.
Gorączka złota nie będzie trwać wiecznie. Inflacja wciąż wydaje się pod kontrolą. Podwyżki stóp procentowych przez Bank Rezerwy Federalnej w kolejnych miesiącach mogą umocnić dolara. A popyt na kruszec zmniejszy się, jeżeli spadnie tempo wzrostu światowej gospodarki. Jak mówi Mark Zandi, główny ekonomista Economy.com Inc., firmy konsultingowej z Chester w Pensylwanii, "ceny złota stopniowo rosną, ale nie ma mowy o gwałtownym skoku". Światowi inwestorzy na rynku złota liczą, że ta prognoza się nie sprawdzi.
Joseph Weber