Pasztet z Agorą
Dodano:
Od kilku miesięcy biura maklerskie zgodnie obniżają wyceny akcji Agory. Wystarczy jednak, by pojawił się jeden optymistyczny raport, a notowania skaczą w górę. Inwestorzy darzą Agorę ogromnym zaufaniem
Paweł Borys, analityk DWS Polska TFI, nie przejmuje się sentymentami. Wprawdzie zastrzega, że Agora ma duże możliwości wzrostu, ale na razie zalicza ją do grona dziesięciu najsłabszych w ostatnich miesiącach spółek na warszawskiej giełdzie.
Borys nie jest w tej opinii odosobniony, a przyczyną niechęci do wydawcy Gazety Wyborczej nie jest zaangażowanie w sprawę Rywina, ale kiepskie wyniki finansowe.
Finansowy pasztet
Rentowność Agory pogarsza się trzeci rok z rzędu. Spada zysk operacyjny i zysk netto, a w ostatnim kwartale ubiegłego roku spółka zanotowała stratę 178 tys. zł - jeszcze niedawno wynik nie do pomyślenia dla takiej firmy. Wyniki Agory pociągnęły w dół spore koszty konsolidacji kupionej we wrześniu 2002 roku spółki reklamy outdoorowej AMS oraz 14 czasopism.
Kurs akcji od października 2003 spadł o ponad 50 proc. i jest nieco powyżej granicy 40 zł. Słowem - z ulubionego niegdyś dania inwestorom zrobił się niezły pasztet.
Co na to analitycy? DM BZ WBK obniżył prognozę przychodów firmy i prognozę ceny akcji z 52,8 zł do 49 zł. Jeszcze ostrożniejszy CDM Pekao SA przewiduje, że w ciągu sześciu miesięcy rynkowa wartość akcji Agory osiągnie 44,8 zł. Najbardziej bezpardonowi analitycy CA IB obcięli jednorazowo wycenę papierów spółki z 55 do 42,5 zł.
Tania, ale droga
Zdaniem Adama Drozdowskiego, doradcy inwestycyjnego TFI Banku Handlowego, mimo spadającego w ostatnich miesiącach kursu na tle zagranicznej konkurencji Agora pozostaje droga.
- Widać to wyraźnie przy porównaniu wskaźników rynkowych. Spółka traci rynek, a jest wyceniana jako jedna z najdroższych z branży w Europie. To raczej nie zachęca do inwestowania. Teraz co prawda wycena spadła, ale zyski także - podkreśla Drozdowski.
Wydatki na reklamę po trzyletniej recesji zaczęły rosnąć. Tyle tylko, że nie tam, gdzie chciałaby Agora. Płatne dzienniki, a wraz z nimi Gazeta Wyborcza, na wzrost wpływów z reklam mają poczekać do 2005 roku.
To jest fakt
Humory akcjonariuszy Agory psuje dodatkowo udany debiut dziennika Fakt. Sprzedaje się lepiej niż Gazeta Wyborcza i planuje zdobycie w 2004 roku 5 proc. rynku reklam dzienników płatnych. Zwracają na to uwagę analitycy CDM Pekao SA.
- Choć najbardziej narażony na utratę pozycji jest Super Express, uważamy za mało prawdopodobne, by wzrost udziału Faktu w rynku odbył się bez uszczerbku dla Gazety Wyborczej - głosi marcowy raport.
Agora próbuje bronić swojej pozycji. Tylko jesienią 2003 roku wydała na reklamy i promocję dodatkowe 25 mln zł. Dużo. Poprawę wyników ma zapewnić restrukturyzacja grupy. Agora likwiduje 500 miejsc pracy w pionach administracyjnych, ale też w redakcjach. Odprawy dla pracowników będą kosztować 7 mln zł, ale mają dać od 2005 roku 25 mln zł oszczędności.
Wzrost potencjalny
Mimo słabszych wyników Agora ciągle ma potencjał, o którym większość firm może tylko marzyć.
- Gdyby rynek reklam w segmencie dzienników wzrósł o 10-15 proc., to natychmiast byłoby to widać po kursie Agory. A trzeba pamiętać, że ten rynek cechuje cykliczność i prędzej czy później sytuacja w sektorze się poprawi - mówi Paweł Borys.
Z takiego założenia wychodzą analitycy ING Securities, którzy w raporcie z 19 marca napisali, że Agora zacznie odrabiać straty na rynku reklam już w 2004 roku i wycenili papiery na 55 zł. W ciągu dwóch dni po publikacji tej analizy kurs akcji skoczył w górę o ponad 10 proc.
Kredyt w zanadrzu
Z półmiliardowej linii kredytowej w Pekao SA Agora wykorzystała do tej pory niespełna 140 mln zł (głównie na zakup i dofinansowanie AMS). Z ostatniego raportu spółki wynika, że zadłużenie długoterminowe na koniec 2003 roku wynosiło 173,7 mln zł. To niewiele jak na firmę tej wielkości (dla porównania - TVN ma ponad miliard złotych długu).
Z zapowiedzi zarządu Agory wynika jednak, że jeżeli spółka kupi stację telewizyjną, to przynajmniej w części taką transakcję sfinansuje nową emisją akcji.
Wejście na rynek reklam telewizyjnych byłoby przełomem i radykalnie zmieniło strukturę przychodów - w 70 proc. przypadających na Gazetę. Informacja o rozmowach Agory z Polsatem albo TVN od razu przełożyłaby się na notowania.
- Grupy medialne mające w strukturze stacje telewizyjne są zazwyczaj wyceniane o 20--30 proc. wyżej niż wydawcy prasowi - zauważa Paweł Borys, analityk DWS.
Problem w tym, że nawet sam zarząd Agory szanse na zrealizowanie takiej transakcji w 2004 roku ocenia jako niewielkie.
Borys nie jest w tej opinii odosobniony, a przyczyną niechęci do wydawcy Gazety Wyborczej nie jest zaangażowanie w sprawę Rywina, ale kiepskie wyniki finansowe.
Finansowy pasztet
Rentowność Agory pogarsza się trzeci rok z rzędu. Spada zysk operacyjny i zysk netto, a w ostatnim kwartale ubiegłego roku spółka zanotowała stratę 178 tys. zł - jeszcze niedawno wynik nie do pomyślenia dla takiej firmy. Wyniki Agory pociągnęły w dół spore koszty konsolidacji kupionej we wrześniu 2002 roku spółki reklamy outdoorowej AMS oraz 14 czasopism.
Kurs akcji od października 2003 spadł o ponad 50 proc. i jest nieco powyżej granicy 40 zł. Słowem - z ulubionego niegdyś dania inwestorom zrobił się niezły pasztet.
Co na to analitycy? DM BZ WBK obniżył prognozę przychodów firmy i prognozę ceny akcji z 52,8 zł do 49 zł. Jeszcze ostrożniejszy CDM Pekao SA przewiduje, że w ciągu sześciu miesięcy rynkowa wartość akcji Agory osiągnie 44,8 zł. Najbardziej bezpardonowi analitycy CA IB obcięli jednorazowo wycenę papierów spółki z 55 do 42,5 zł.
Tania, ale droga
Zdaniem Adama Drozdowskiego, doradcy inwestycyjnego TFI Banku Handlowego, mimo spadającego w ostatnich miesiącach kursu na tle zagranicznej konkurencji Agora pozostaje droga.
- Widać to wyraźnie przy porównaniu wskaźników rynkowych. Spółka traci rynek, a jest wyceniana jako jedna z najdroższych z branży w Europie. To raczej nie zachęca do inwestowania. Teraz co prawda wycena spadła, ale zyski także - podkreśla Drozdowski.
Wydatki na reklamę po trzyletniej recesji zaczęły rosnąć. Tyle tylko, że nie tam, gdzie chciałaby Agora. Płatne dzienniki, a wraz z nimi Gazeta Wyborcza, na wzrost wpływów z reklam mają poczekać do 2005 roku.
To jest fakt
Humory akcjonariuszy Agory psuje dodatkowo udany debiut dziennika Fakt. Sprzedaje się lepiej niż Gazeta Wyborcza i planuje zdobycie w 2004 roku 5 proc. rynku reklam dzienników płatnych. Zwracają na to uwagę analitycy CDM Pekao SA.
- Choć najbardziej narażony na utratę pozycji jest Super Express, uważamy za mało prawdopodobne, by wzrost udziału Faktu w rynku odbył się bez uszczerbku dla Gazety Wyborczej - głosi marcowy raport.
Agora próbuje bronić swojej pozycji. Tylko jesienią 2003 roku wydała na reklamy i promocję dodatkowe 25 mln zł. Dużo. Poprawę wyników ma zapewnić restrukturyzacja grupy. Agora likwiduje 500 miejsc pracy w pionach administracyjnych, ale też w redakcjach. Odprawy dla pracowników będą kosztować 7 mln zł, ale mają dać od 2005 roku 25 mln zł oszczędności.
Wzrost potencjalny
Mimo słabszych wyników Agora ciągle ma potencjał, o którym większość firm może tylko marzyć.
- Gdyby rynek reklam w segmencie dzienników wzrósł o 10-15 proc., to natychmiast byłoby to widać po kursie Agory. A trzeba pamiętać, że ten rynek cechuje cykliczność i prędzej czy później sytuacja w sektorze się poprawi - mówi Paweł Borys.
Z takiego założenia wychodzą analitycy ING Securities, którzy w raporcie z 19 marca napisali, że Agora zacznie odrabiać straty na rynku reklam już w 2004 roku i wycenili papiery na 55 zł. W ciągu dwóch dni po publikacji tej analizy kurs akcji skoczył w górę o ponad 10 proc.
Kredyt w zanadrzu
Z półmiliardowej linii kredytowej w Pekao SA Agora wykorzystała do tej pory niespełna 140 mln zł (głównie na zakup i dofinansowanie AMS). Z ostatniego raportu spółki wynika, że zadłużenie długoterminowe na koniec 2003 roku wynosiło 173,7 mln zł. To niewiele jak na firmę tej wielkości (dla porównania - TVN ma ponad miliard złotych długu).
Z zapowiedzi zarządu Agory wynika jednak, że jeżeli spółka kupi stację telewizyjną, to przynajmniej w części taką transakcję sfinansuje nową emisją akcji.
Wejście na rynek reklam telewizyjnych byłoby przełomem i radykalnie zmieniło strukturę przychodów - w 70 proc. przypadających na Gazetę. Informacja o rozmowach Agory z Polsatem albo TVN od razu przełożyłaby się na notowania.
- Grupy medialne mające w strukturze stacje telewizyjne są zazwyczaj wyceniane o 20--30 proc. wyżej niż wydawcy prasowi - zauważa Paweł Borys, analityk DWS.
Problem w tym, że nawet sam zarząd Agory szanse na zrealizowanie takiej transakcji w 2004 roku ocenia jako niewielkie.