Ryzyko i przyszłość

Dodano:
Co do przyszłości, to w przyrodzie występują dwa poglądy. Jeden głoszą sceptycy. Ekonomista John Kenneth Galbraight zauważył na przykład: "Bardzo specyficzne i osobiste nieszczęście czeka tych, którzy zdają się wierzyć, że przyszłość została im objawiona". Odmienny pogląd wyraził pisarz Samuel Johnson: "Teraźniejszość kupuje przyszłość". W BusinessWeeku bliżej nam do tego drugiego, więc zajęliśmy się prognozami dla Polski na najbliższe osiem lat. Ta przyszłość dzięki wejściu do Unii Europejskiej jest już całkiem dobrze określona. Czeka nas osiem lat tłustych - twierdzimy (s. 14). Przyzwoity wzrost gospodarczy, mocna waluta euro, rozwój infrastruktury, zmniejszające się bezrobocie - to wszystko jest prawdopodobne, może nawet pewne.
Niemal pewne, bo przecież zawsze mogą coś popsuć ci, którzy wkrótce przejmą władzę, być może na osiem lat właśnie. Nadal można wstrzymywać prywatyzację, można nie obniżyć podatków, dołożyć nowe pomysły świadczeń socjalnych itd., itd. Rysująca się koalicja Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości nie będzie łatwa. O ile wolnorynkowe poglądy Platformy wydają się w miarę stabilne, o tyle PiS proponuje wprawdzie konserwatywne rozwiązania w zakresie życia społecznego, ale całkiem socjalistyczne w gospodarce. Nie ma też w tej partii, wbrew nazwie, należytego szacunku dla prawa własności, co może na przykład wróżyć rewizję a` la Ukraina procesów prywatyzacyjnych. To są fundamentalne różnice i zapewne dlatego potencjalni koalicjanci na kilka miesięcy przed wyborami unikają pokazania, choćby w zarysie, programu rządu. Tylko na kogo i na co przedsiębiorcy mają głosować, kogo wspierać? Dodatkowe ryzyko fundują im kandydaci do władzy.
Dodatkowe, bo mimo że przyszłość makrogospodarcza jest w miarę określona, ryzyko związane z prowadzeniem biznesu nigdy nie zniknie, to oczywiste. Wśród przedsiębiorców są ludzie, którzy zaryzykowali więcej niż przeciętnie (Ryzykanci, s. 52). Przedstawiamy ich, opisujemy, co zrobili, odpowiadamy na pytanie, czy ryzyko się opłaca. Jeden z ryzykantów, Zygmunt Solorz, rozpoczął grę o być albo nie być swojej inwestycji w Elektrim (Nowa era Solorza, s. 10). Czy przekroczył granice sensownego ryzyka, czy przeciwnie, zatrzymał się tuż przed nią i dzięki temu zarobi kilkaset milionów złotych na czysto? Tacy odważni to nie jesteśmy i nie zaryzykujemy dziś odpowiedzi na to pytanie.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...