Patrzeć na dalszą metę!

Dodano:
W polityce jak w starej czeskiej komedii - nikt nic nie wie. Nie wiemy, kiedy będą wybory ani też jakie partie stworzą koalicję rządzącą, nie wiemy też, z jakim programem gospodarczym. Chociaż obserwując scenę polityczną, można z rezygnacją oczekiwać, że na pewno nie z takim jak trzeba
Tymczasem gospodarka zwolniła wyraźnie w IV kw. Oczekiwania były znacznie większe. Zaczyna się więc poszukiwanie winnych. I tradycyjnie znajduje się wygodnego chłopca do bicia, czyli politykę monetarną. To zbyt wysokie stopy procentowe powodują ponoć niską skłonność do inwestowania, a silny złoty osłabia eksport.
Istnieje, niestety, zauważalna tendencja do poszukiwania przyczyn w krótkookresowych posunięciach polityki makroekonomicznej. Lekceważy się siłę oddziaływania tendencji długookresowych. Tymczasem najnowszy styczniowy monitoring ponad 600 firm, prowadzony przez NBP, sygnalizuje, iż według nich, "wpływ ceny kredytu (stopy procentowej) na aktywność inwestycyjną jest dość słaby". W dodatku przedsiębiorstwa rejestrują od kilku kwartałów wysokie zyski i w rezultacie realizują coraz większą część swoich projektów inwestycyjnych ze środków własnych. Ale inwestycje faktycznie rosną powoli.
Zapewne można naszym przedsiębiorcom zarzucić zbytnią ostrożność, ale takie postawy nie biorą się z niczego. Wskazuje na to np. ankieta przeprowadzona wśród ludzi biznesu z kilkudziesięciu krajów przed Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Wypowiedzi Polaków były najbardziej pesymistyczne. Inny dowód: bardzo szczegółowy raport na temat intensywności i zakresu regulacji oraz kontroli państwa, opublikowany 17 lutego br. przez analityków OECD wskazuje jednoznacznie, że Polska zajmuje niechlubne ostatnie miejsce wśród państw członkowskich tej organizacji. Na rysunku obok przedstawiono ranking krajów od najbardziej liberalnych do najbardziej restrykcyjnych.
Na wskaźnik zagregowany dający nam to ostatnie miejsce składają się cztery wskaźniki cząstkowe dotyczące: regulacji rynków produktowych, stopnia kontroli państwa nad gospodarką, barier dla przedsiębiorczości oraz barier dla handlu zagranicznego i inwestycji zagranicznych. W każdej z tych kategorii zajmujemy ostatnie lub przedostatnie miejsce.

Powyższe nie znaczy, że od poprzedniej takiej oceny dokonanej w odniesieniu do 1998 r. nie uczyniliśmy jakichś zmian, także na lepsze. Wtedy zajmowaliśmy też ostatnie miejsce, ale niektóre wskaźniki były jeszcze gorsze niż obecnie. Problem w tym, że po prostu inni uczynili znacznie większe postępy i w efekcie dzisiaj jesteśmy tą "czerwoną latarnią" bardziej widocznie niż kilka lat temu. Zwróćmy uwagę, że na innych zestawieniach, np. rankingu wolności gospodarczej Heritage Foundation i Wall Street Journal oraz rankingu korupcji Transparency International, również wypadamy bardzo kiepsko.
Skumulowany efekt uciążliwości polskich instytucji życia gospodarczego wytwarza atmosferę pesymizmu, nadmiernej ostrożności i niechęci do podejmowania ryzyka. W rezultacie powstaje trwała, to znaczy niezależna od cyklu koniunkturalnego luka między aktualnym tempem wzrostu a potencjałem gospodarki. To właśnie dlatego autor niniejszego tekstu uważa, że "naturalna stopa wzrostu gospodarczego" (to znaczy przy danych ograniczeniach instytucjonalnych) wynosi ok. 3,5 proc. PKB rocznie.

Jeśli ostatnie dane dotyczące przyrostów produkcji przynosiły niespodzianki in minus, to dane dotyczące cen zaskakiwały pozytywnie. Obniżony poziom inflacji stał się podstawą do powszechnych oczekiwań cięć stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już w marcu. Tym bardziej że RPP miesiąc wcześniej zmieniła jedną decyzją o 180 stopni swoje podejście, z restrykcyjnego na ekspansywne. Obniżki stóp procentowych rzędu 1,0-1,25, a nawet 1,5 proc. do końca roku nie zaszkodzą gospodarce. Utrzymają jedynie neutralny charakter realnych stóp procentowych.
I takich neutralnych stóp nam potrzeba, gdyż gospodarce nie pomogą zbyt niskie stopy procentowe w warunkach instytucjonalnych zniekształceń w gospodarce. Gospodarce - i nam wszystkim - potrzeba zdrowego, długookresowego wzrostu gospodarczego, a nie sztucznego napędzania koniunktury stymulacją makroekonomiczną na bliską metę. Koszty takich operacji są w dłuższym okresie zawsze większe od korzyści.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...