Koszt słabego państwa

Dodano:
Koszt nieudolnie ściganej przestępczości zaczyna być swoistym haraczem nakładanym na przedsiębiorców, równie - albo nawet bardziej - uciążliwym niż podatki
Zgodnie z twierdzeniami ekonomii klasycznej państwo powinno przede wszystkim pełnić w gospodarce funkcję "nocnego stróża", odpowiedzialnego za ład i porządek, ustanawiającego reguły gry i pozwalającego na pełną swobodę działania sektora prywatnego. Jak napisał Adam Smith, "niewiele więcej trzeba, by zapewnić krajowi dostatek, poza pokojem, niskimi podatkami i znośnym wymiarem sprawiedliwości".
Opinia wygłoszona przed 200 laty przez Adama Smitha i Davida Ricardo jest przedmiotem niekończących się sporów wśród ekonomistów. W wieku XX, a zwłaszcza po Wielkim Kryzysie, popularność zyskało przekonanie o potrzebie państwa znacznie bardziej aktywnego, naprawiającego rzeczywiste lub urojone błędy, które pociąga za sobą funkcjonowanie wolnego rynku. Państwo zaczęło angażować się już nie tylko w działania regulacyjne i modyfikowanie struktury dochodów, ale nawet samo usiłowało zastąpić prywatnego właściciela jako organizator działalności gospodarczej.
Nadal dyskusje współczesnych ekonomistów nie obracają się wokół osi: "słabe czy silne państwo", ale wokół problemu: "małe państwo czy duże (i aktywne w wielu dziedzinach zarządzania gospodarką)". Dlaczego? Otóż co do tego, że państwo musi być silne, zgoda jest niemal powszechna. Niezależnie od tego, jak szeroko wyznaczymy zadania, które ma wypełniać aparat państwa, muszą one być realizowane w sposób sprawny i skuteczny. Najwięksi nawet liberałowie i wrogowie nadmiernej aktywności państwa zgadzają się co do tego, że gospodarka jak tlenu potrzebuje dobrze działającego wymiaru sprawiedliwości, sprawnego ścigania oszustw i przestępstw gospodarczych oraz skutecznego systemu stanowienia i egzekwowania prawa, odpornego na naciski grup interesu, korupcję i polityczne przetargi.
Tak ostro postawiona teza o potrzebie silnego państwa może nieco się kłócić z dość powszechnymi odczuciami podmiotów gospodarczych. Z ich punktu widzenia bezlitosny i skuteczny urząd podatkowy może się wydawać wrogiem znacznie gorszym od urzędu nieudolnego i podatnego na korupcję. Również podatny na naciski parlamentarzysta jest pozornie lepszym "przyjacielem" przedsiębiorcy niż polityk niedostępny i kryształowo uczciwy. Skuteczny kontroler - np. sprawdzający przestrzeganie przepisów prawa pracy - może siać postrach podobnie jak nieprzekupny urzędnik, który nie chce zgodzić się na ułatwienie przedsiębiorcy życia. Słowem, silne państwo postrzegane jest więc często jako zagrożenie, a omijanie prawa, biurokracji i wysokich podatków - jako naturalny obronny odruch gospodarki uciekającej przed ciężką ręką państwa.
To jednak jedno wielkie nieporozumienie. Bierze się ono z typowego błędu percepcji, wiele lat temu opisanego przez nową ekonomię klasyczną. Przedsiębiorca załatwiający niedozwolonymi środkami pożądaną decyzję odniósłby korzyść tylko wówczas, gdyby inni przedsiębiorcy zachowywali się naiwnie i nie próbowali przekupić tego samego urzędnika. Tak jednak nie jest - o tym, że urzędnik jest przekupny, wiedzą wszyscy, więc z czasem rozpocząć się musi prawdziwa licytacja, kto zaoferuje mu wyższą łapówkę, powodująca u wszystkich straty (poza samym urzędnikiem). Koszt korupcji, podobnie jak koszt nieudolnie ściganej przestępczości, zaczyna być swoistym haraczem nakładanym na przedsiębiorców, równie - albo nawet bardziej - uciążliwym jak sam podatek. W ostatecznym rachunku gospodarka płaci więc co najmniej tyle samo, ile kosztowałoby ją utrzymanie sprawnych instytucji publicznych, a dodatkową ceną słabego państwa jest większa niepewność, premiowanie nieuczciwości, zakłócenie konkurencji na rynku i redystrybucja dochodów do grup, które w żadnym razie na to nie zasługują.
Silne państwo jest pomocne w szybkim rozwoju gospodarczym. Najwyższe wskaźniki wzrostu PKB odnotowały w ostatnim półwieczu kraje Azji Południowo-Wschodniej (do lat 80. z wyjątkiem Chin), gdzie było ono wprawdzie często dość skorumpowane, lecz silne i skuteczne w zwalczaniu przestępczości gospodarczej. Najgorsze wyniki odnotowały kraje afrykańskie, w których przedsiębiorcy znaleźli się w fałszywym "raju" państwa słabego i podatnego na korupcję. Na krótką metę z takim państwem żyje się łatwiej. Na długą - nie.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...