Jak przeleci zima?
Dodano:
Przełom roku to dla tanich linii trudny okres, jednak kandydatów do bankructwa na razie nie widać
W niewielkim terminalu Etiuda na warszawskim lotnisku Okęcie od świtu kłębi się tłum podróżnych. Mimo zimy chętnych do zabrania się na pokład taniej linii jest niewiele mniej niż w szczytowych letnich miesiącach. Niektóre kierunki nie cieszą się jednak tak dużym powodzeniem jak w lecie. To dlatego należące do LOT linie Centralwings czasowo zmniejszyły liczbę połączeń do krajów europejskich. Z rozkładu wypadły głównie loty czarterowe, a liczba połączeń spadła z 27 w sezonie do 15 w obecnym "martwym okresie". Szef linii Piotr Kociołek powiedział nam, że spodziewa się 10-15-proc. spadku obłożenia miejsc w swoich samolotach i - co się z tym wiąże - analogicznego zmniejszenia przychodów.
W ciągu trzech kwartałów Centralwings obsłużyły 364 tys. pasażerów. Po III kwartale podobną liczbę przewiózł SkyEurope. Spośród tanich przewoźników obie linie wyprzedza WizzAir (900 tys. pasażerów po 9 miesiącach).
W 2005 roku rynek taniego latania podwoił się z 1,2 mln do 2,5 mln pasażerów. Po trzech kwartałach wynosił około 2,1 mln pasażerów. W 2006 roku przewoźnicy spodziewają się ponad 5 mln pasażerów. Te wyniki nie oznaczają jednak wcale, że jest dobrze.
- W okresie zimowym w porównaniu z letnim proporcja lotów rejsowych do czarterów spadnie z 1:1 do 4:1, a wiadomo, że w odróżnieniu od rejsów czartery są obłożone w 100 proc. - wyjaśnia Kociołek. To dlatego Centralwings, podobnie jak i inni przewoźnicy, starają się uciekać do przodu. W martwym sezonie uruchamiają połączenia pewniaki. Centralwings będą latały m.in. z Warszawy do Dublina, Edynburga i Grenoble. Germanwings, należące do Lufthansy, postawiły na połączenie Warszawa - Hamburg.
WizzAir w sezonie letnim obsługiwał połączenia z 33 miastami. Z informacji dostarczonych nam przez Natasę K‡zmŽr, dyrektora działu public affairs, wynika, że zimą liczba oferowanych miejsc zostanie powiększona o jedną trzecią m.in. dzięki uruchomieniu połączeń z Warszawy do Kowna, Budapesztu i Dortmundu. Zdaniem naszej rozmówczyni, zimą tzw. obłożenie samolotów może spaść ze średniej 85 proc. do 78 proc.
Tanie linie miały bardzo dobry okres letni. Teraz czekają je dwa trudne kwartały - ostatni tego roku i pierwszy następnego. Wszystko wygląda jednak na to, że sytuacja tanich przewoźników nie powinna radykalnie się pogorszyć. Po pierwsze, szansą dla nich będzie okres świąteczny. W grudniu mogą się zdarzyć tygodnie, w których np. rejsy z Londynu czy Dublina będą w 100 proc. wykupione. W tych miastach mieszka ponad 100 tys. Polaków. Po drugie, rośnie liczba biznesmenów korzystających z tanich linii.
- Dlatego wątpię, by niskokosztowi przewoźnicy likwidowali w tym okresie połączenia. Kto wypadnie z rynku, temu trudno będzie wrócić - uważa Aleksander Domaradzki, ekspert sektora lotniczego z PricewaterhouseCoopers.
Bez sprawozdań finansowych przewoźników trudno jednak wyrokować, które firmy wyjdą z okresu zimowego w najlepszej kondycji. Jednak zdaniem Aleksandra Domaradzkiego, w wypadku tanich linii kluczowe są dwa wskaźniki: płynność finansowa i okres, który linia może przetrwać bez bieżących wpływów ze sprzedaży biletów.
- Tani przewoźnicy funkcjonują dzięki przedpłatom za bilety. Ważne jest też to, jakie mają aktywa i jak szybko mogą je upłynnić - wyjaśnia ekspert.
Na razie na żadne bankructwo się nie zanosi. Mniej jest także błędów operacyjnych, nie odwołuje się lotów, zrezygnowano z bizantyjskich planów podboju kierunków wschodnich. Poza tym każdy z czwórki czołowych graczy obsługujących ma solidne zaplecze finansowe.
Piotr Kociołek zapewnił nas, że LOT będzie dofinansowywał Centralwings do 2008 roku, takie są założenia biznesowe.
WizzAir, jak twierdzi Natasa Kazmer, już jest rentowny, w 100 proc. sam się finansuje. Linia dysponuje sumą 34 mln euro kapitału będącego własnością głównego właściciela - funduszu Indigo Partners. W tym roku SkyEurope będzie miał stratę 18 mln euro, według prognoz będzie rentowny w 2007 roku.
Światowi potentaci EasyJet i Rynair weszli na polski rynek dopiero w tym roku i już bardzo szybko wczuli się w rolę szczupaków w basenie z karpiami. Zdaniem analityków, ich celem jest nie tylko latanie do Polski pod własną banderą, ale również przejęcia.
- Dwaj najwięksi gracze – EasyJet i Ryanair - to jedne z najsilniejszych linii lotniczych, jeśli chodzi o financial capacity. Firmy te są w stanie dokonywać przejęć, zachowując zdrowe bilanse. Będą dalej przejmować spółki, które są dla nich atrakcyjne. Mniejsi gracze, szczególnie środkowoeuropejscy, są dość słabi finansowo i mają ograniczone pole manewru - uważa Jakub Leonkiewicz, doradca z londyńskiego biura JP Morgan Investment Banking Advisory.
Przy podwajającym się co roku rynku taniego latania trudno więc zbankrutować.
Skrzydlata piątka
Tanie linie przewożące najwięcej pasażerów do i z Polski po III kwartale 2005 roku
WizzAir: W ciągu trzech kwartałów br. linia przewiozła 900 tys. pasażerów w ruchu z/do Polski. Firma zajmuje 42 proc. rynku i jest już rentowna. Jej głównym inwestorem jest amerykański fundusz inwestycyjny Indigo Partners specjalizujący się w lotnictwie. WizzAir ma zapewnione dokapitalizowanie na zakup nowej floty (cztery nowe samoloty w 2006 roku, obecnie ma siedem).
Centralwings: W ciągu dziewięciu miesięcy br. linia przewiozła 364 tys. pasażerów. Firma jest w 100 proc. własnością narodowego PLL LOT.
LOT zapewnia dofinansowywanie spółki do końca 2008 roku, wtedy firma zacznie na siebie zarabiać. Obecnie jest właścicielem sześciu samolotów, w przyszłym roku zamierza dokupić cztery i przewieźć około 1,5 mln pasażerów.
SkyEurope: Przez trzy kwartały br. linie przewiozły z/do Polski 366 tys. pasażerów i są trzecim tanim przewoźnikiem. Linia ma flotę 15 samolotów. Spółka notowana jest na giełdzie w Wiedniu i w Warszawie. Jej przychody w tym roku osiągną 119 mln euro (prognoza), a wynik netto - 18 mln euro. Firma będzie zarabiać na siebie od 2007 roku.
EasyJet: Przewiózł pod polskim niebem prawie trzysta tysięcy pasażerów (13,9 proc.), w Europie 29,6 mln klientów. Ma flotę 109 samolotów. W I połowie 2005 roku firma miała blisko 100 mln euro zysku netto. Jej właścicielami jest rodzina grecka Ioannou.
RyanAir: W tym roku na polskim rynku przewiózł po 9 miesiącach 220 tys. pasażerów, w Europie liczba jego klientów wynosi 27,6 mln osób. Linia ma 93 samoloty. W ubiegłym roku jej przychody wyniosły 1,3 mld euro, a zysk netto 268 mln euro. Udziałowcami firmy są fundusze inwestycyjne i Michael O'Leary.
Germanwings: Linie, powstałe w 2002 roku, do Polski latają od 2003 roku. W 2005 (dane z dziewięciu miesięcy) przewiozły około 200 tys. pasażerów. W 2004 roku Germanwings przewiozły ogółem 3,5 mln pasażerów. Linie należą do spółki Eurowings, a ta do Lufthansy.
W 2004 roku Eurowings osiągną 473 mln euro przychodów. W tym roku linie przewiozą około 5,5 mln pasażerów. Zdaniem analityków, linia będzie się koncentrować na rozwoju połączeń we wschodniej Europie.
Ruch z/do Polski obsługują też Norwegian i Dauair, które w sumie przewiozły ok. 20 tys. pasażerów.
Źródło: BusinessWeek
W ciągu trzech kwartałów Centralwings obsłużyły 364 tys. pasażerów. Po III kwartale podobną liczbę przewiózł SkyEurope. Spośród tanich przewoźników obie linie wyprzedza WizzAir (900 tys. pasażerów po 9 miesiącach).
W 2005 roku rynek taniego latania podwoił się z 1,2 mln do 2,5 mln pasażerów. Po trzech kwartałach wynosił około 2,1 mln pasażerów. W 2006 roku przewoźnicy spodziewają się ponad 5 mln pasażerów. Te wyniki nie oznaczają jednak wcale, że jest dobrze.
- W okresie zimowym w porównaniu z letnim proporcja lotów rejsowych do czarterów spadnie z 1:1 do 4:1, a wiadomo, że w odróżnieniu od rejsów czartery są obłożone w 100 proc. - wyjaśnia Kociołek. To dlatego Centralwings, podobnie jak i inni przewoźnicy, starają się uciekać do przodu. W martwym sezonie uruchamiają połączenia pewniaki. Centralwings będą latały m.in. z Warszawy do Dublina, Edynburga i Grenoble. Germanwings, należące do Lufthansy, postawiły na połączenie Warszawa - Hamburg.
WizzAir w sezonie letnim obsługiwał połączenia z 33 miastami. Z informacji dostarczonych nam przez Natasę K‡zmŽr, dyrektora działu public affairs, wynika, że zimą liczba oferowanych miejsc zostanie powiększona o jedną trzecią m.in. dzięki uruchomieniu połączeń z Warszawy do Kowna, Budapesztu i Dortmundu. Zdaniem naszej rozmówczyni, zimą tzw. obłożenie samolotów może spaść ze średniej 85 proc. do 78 proc.
Tanie linie miały bardzo dobry okres letni. Teraz czekają je dwa trudne kwartały - ostatni tego roku i pierwszy następnego. Wszystko wygląda jednak na to, że sytuacja tanich przewoźników nie powinna radykalnie się pogorszyć. Po pierwsze, szansą dla nich będzie okres świąteczny. W grudniu mogą się zdarzyć tygodnie, w których np. rejsy z Londynu czy Dublina będą w 100 proc. wykupione. W tych miastach mieszka ponad 100 tys. Polaków. Po drugie, rośnie liczba biznesmenów korzystających z tanich linii.
- Dlatego wątpię, by niskokosztowi przewoźnicy likwidowali w tym okresie połączenia. Kto wypadnie z rynku, temu trudno będzie wrócić - uważa Aleksander Domaradzki, ekspert sektora lotniczego z PricewaterhouseCoopers.
Bez sprawozdań finansowych przewoźników trudno jednak wyrokować, które firmy wyjdą z okresu zimowego w najlepszej kondycji. Jednak zdaniem Aleksandra Domaradzkiego, w wypadku tanich linii kluczowe są dwa wskaźniki: płynność finansowa i okres, który linia może przetrwać bez bieżących wpływów ze sprzedaży biletów.
- Tani przewoźnicy funkcjonują dzięki przedpłatom za bilety. Ważne jest też to, jakie mają aktywa i jak szybko mogą je upłynnić - wyjaśnia ekspert.
Na razie na żadne bankructwo się nie zanosi. Mniej jest także błędów operacyjnych, nie odwołuje się lotów, zrezygnowano z bizantyjskich planów podboju kierunków wschodnich. Poza tym każdy z czwórki czołowych graczy obsługujących ma solidne zaplecze finansowe.
Piotr Kociołek zapewnił nas, że LOT będzie dofinansowywał Centralwings do 2008 roku, takie są założenia biznesowe.
WizzAir, jak twierdzi Natasa Kazmer, już jest rentowny, w 100 proc. sam się finansuje. Linia dysponuje sumą 34 mln euro kapitału będącego własnością głównego właściciela - funduszu Indigo Partners. W tym roku SkyEurope będzie miał stratę 18 mln euro, według prognoz będzie rentowny w 2007 roku.
Światowi potentaci EasyJet i Rynair weszli na polski rynek dopiero w tym roku i już bardzo szybko wczuli się w rolę szczupaków w basenie z karpiami. Zdaniem analityków, ich celem jest nie tylko latanie do Polski pod własną banderą, ale również przejęcia.
- Dwaj najwięksi gracze – EasyJet i Ryanair - to jedne z najsilniejszych linii lotniczych, jeśli chodzi o financial capacity. Firmy te są w stanie dokonywać przejęć, zachowując zdrowe bilanse. Będą dalej przejmować spółki, które są dla nich atrakcyjne. Mniejsi gracze, szczególnie środkowoeuropejscy, są dość słabi finansowo i mają ograniczone pole manewru - uważa Jakub Leonkiewicz, doradca z londyńskiego biura JP Morgan Investment Banking Advisory.
Przy podwajającym się co roku rynku taniego latania trudno więc zbankrutować.
Skrzydlata piątka
Tanie linie przewożące najwięcej pasażerów do i z Polski po III kwartale 2005 roku
LOT zapewnia dofinansowywanie spółki do końca 2008 roku, wtedy firma zacznie na siebie zarabiać. Obecnie jest właścicielem sześciu samolotów, w przyszłym roku zamierza dokupić cztery i przewieźć około 1,5 mln pasażerów.
W 2004 roku Eurowings osiągną 473 mln euro przychodów. W tym roku linie przewiozą około 5,5 mln pasażerów. Zdaniem analityków, linia będzie się koncentrować na rozwoju połączeń we wschodniej Europie.
Ruch z/do Polski obsługują też Norwegian i Dauair, które w sumie przewiozły ok. 20 tys. pasażerów.
Źródło: BusinessWeek