Szpiedzy i komedianci

Dodano:
Imperium jest bezpieczne. FSB czuwa i żaden, nawet najbardziej lichy kamień nie ujdzie jej uwadze, a tym bardziej zagraniczne organizacje pozarządowe. Jednak zamiast szpiegowskiego thrillera mamy polityczną komedię.
Rosjanie jakby obudzeni z zimowego letargu ze zdziwieniem zauważyli, że kraje się szpiegują. Tak jakby od dziesięcioleci rosyjskie placówki zagraniczne złożone były wyłącznie z rasowych dyplomatów, co to przy kawiorze i wódce walczą o kremlowską rację stanu. Żadnych werbunków, pracy operacyjnej i podsłuchów. Czyste ręce. Tylko wódka, kawior i bliny, a polityka międzynarodowa idzie wartko do przodu.

Szpiegują się wszyscy i od zawsze. Jest to truizm, który zna nawet dziecko w przedszkolu. Szpiegują się nawet najbliżsi sojusznicy. Oficjalnie się kochają, często sobie pomagają, ale tak dla bezpieczeństwa uważnie patrzą sobie na ręce. I nie ma w tym nic dziwnego. Po to, by pilnować obcych szpiegów tworzy się jednostki kontrwywiadu. W pracy tych grup najważniejsze jest nie rozpoznanie szpiega, ale ustalenie jakie informacje przekazuje oraz w jaki sposób działa cała siatka. W ten sposób o wiele łatwiej ją kontrolować i w odpowiednim momencie odpowiednio rozbić. Takie sprawy załatwia się po cichu. Chyba, że ujawnienie ich służy jakiemuś innemu celowi.

W rosyjsko-brytyjskiej aferze szpiegowskiej chodzi głównie o to, by rosyjska opinia publiczna skojarzyła dwie informacje: szpieg i zagraniczna organizacja pozarządowa. Te pojęcia mają u Rosjanina występować w korelacji wywołując odpowiednie skojarzenie. Oto zdemaskowany szpieg finansuje organizacje pozarządowe w Rosji, na co mamy dowody. To jest najważniejsze. Tłumaczenie, że takie finansowanie nie jest żadną tajemnicą schodzi na odległy plan.

Zamierzenie zostało osiągnięte. Rosyjska twierdza jest coraz bardziej oblężona. Każdy obcy to wróg, a jeśli nie to lepiej mieć go na oku. I to jest dopiero prawdziwy dramat.

Grzegorz Sadowski

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...