Patriotyzm po francusku
"Byłem głęboko zszokowany, kiedy przy stole Francuz zaczął mówić po angielsku" - relacjonował dziennikarzom Jacques Chrac. "Będę mówił po angielsku, językiem biznesu" - miał powiedzieć na szczycie Ernest-Antoine Seilliere, szef europejskiej federacji pracodawców Unice.
Słysząc to Chirac opuścił salę, a wraz z nim szef francuskiej dyplomacji Philippe Douste-Blazy i minister finansów Thierry Breton, by wrócić po zakończeniu przemówienia Seilliere'a.
"Wyszedłem z sali tylko i wyłącznie z poczucia patriotyzmu językowego - tłumaczył prezydent. "Nie stworzymy świata na bazie tylko jednego języka czy jednej kultury" - dodał, nawiązując naturalnie do dominacji języka angielskiego.
Na tej samej konferencji prasowej Chirac odrzucił natomiast zarzuty o patriotyzm ekonomiczny. "Mówienie o tym, to brednie", które rozpowszechniają "powierzchownie" znający ekonomię obserwatorzy - powiedział.
Prezydent przytoczył dane z 2004 roku, mówiące że we Francji inwestycje zagraniczne były dwukrotnie wyższe niż w Niemczech i aż trzykrotnie wyższe niż we Włoszech.
O ów patriotyzm ekonomiczny Francja została oskarżona za próby zapobieżenia przejęciu belgijsko-francuskiego Suezu przez włoski Enel. Paryż ogłosił niedawno fuzję Suezu z rodzimym gigantem Gaz de France.
pap, ab