Soczi zamiast Riwiery

Dodano:
Robota została wykonana. Wybory były jak trzeba wynik też. Tylko wakacji w tym roku nie będzie. Białoruski reżim próbuje więc coś z tym zrobić.
Jak w każdej dyktaturze, tak i na Białorusi wszyscy są równi. Ci najbliżej Łukaszenki są równiejsi i to głównie ich stać na wypady na Riwierę czy słoneczne plaże Hiszpanii. Stać też innych, ale to właśnie oni potrzebują odpoczynku po ciężkiej wyborczej robocie. Do tej pory wszystko odbywało się bezboleśnie. W kraju praca, tępienie opozycji, szukanie wroga i praca organiczna, a za granicą zasłużony wypoczynek. Najlepiej gdzieś bliżej cywilizacji. I oczywiście all inclusive.

Europejskie sankcje wobec sfałszowanych wyborów na Biało-rusi nie były takie, jakich można było się spodziewać. UE zastosowała najniższy wymiar kary. Ale jednak sankcje zabolały białoruską wierchuszkę. Tak bardzo, że trzeba było sięgnąć po XVI-wieczne argumenty przemawiające za "tradycjami prawnymi Białorusi". Czerwcowe słońce służy więc demokracji.

Problem jednak w tym, że nadal nie mamy jasnej strategii wobec Białorusi. A tego od Polski oczekuje, lub przynajmniej spodziewa się Bruksela i Waszyngton. Amerykanie od jakiegoś czasu dokładnie wsłuchują się w nasz głos dotyczący Ukrainy, Białorusi i Rosji. Zależy im na naszej opinii na ten temat i wokół niej chcą budować swoją politykę. Nie możemy tego przegapić. Tyle, że w Polsce zmienił się kolejny minister spraw zagranicznych, który jeszcze nie wie, czy ma w tej kwestii jakieś kompetencje. Widać to było podczas ostatniej wizyty minister Fotygi w Moskwie, gdzie o Białorusi w ogóle nie rozmawiano.

Białoruscy towarzysze w tym roku pojadą do Soczi. Polska polityka wobec Białorusi nie może mieć w tym roku wakacji i jak najszybciej powinniśmy wypracować strategię, która sprawi, że zima też będzie służyć demokracji.

Grzegorz Sadowski

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...